Na czym polega wyjątkowość tego eventu? Ano na tym, że spełniają się marzenia kibiców judo, brazylijskiego ju-jitsu i całej gamy sportów walki. W ringu KSW po raz pierwszy zobaczymy Pawła Nastulę. Już lada moment federacja ogłosi nazwisko jego rywala, ale wróble nad Torwarem ćwierkają, że będzie to mega solidny "barbarzyńca" znany z występów za oceanem dla bardzo poważnych i uznanych organizacji.

Na występ żywej legendy polskiego judo fani KSW czekali od lat. Do tej pory duet Kawulski-Lewandowski namawiał Nastulę (właściwie jego menagera) na starty obok Chalidowa, Materli, Kułaka czy Chmielewskiego. Jednak były to zabiegi nieudane. Raz chodziło o pieniądze; innym razem górę brała ambicja jednej czy drugiej strony.

Ostatecznie finał jest taki, że Mistrz Świata i Mistrz Olimpijski wyjdzie do ringu KSW. Kilka miesięcy temu wraz z moim przyjacielem Waldkiem Kastą poinformowaliśmy o tym publicznie kibiców w Ergo Arenie. Po gali podszedł do mnie jeden z widzów i - autentycznie - ze łzami w oczach powiedział, że dziękuje i czy aby na pewno się nie przesłyszał. Potwierdziłem mu plany Federacji. Po kilku dniach analizując co się stało, doszedłem do wniosku, że Paweł Nastula jest nadal jedną z najważniejszych postaci polskiego sportu. Mistrz Olimpijski, Mistrz Świata, Mistrz Europy.

 Mam wrażenie, że bardziej jest doceniany za granicą niż w Polsce. Jestem przekonany, że po 16 marca Paweł odzyska należną mu glorię!