A to właśnie psychika zadecyduje o wygranej w piątym meczu. Do wojny nerwów w ostatnim starciu play-off bełchatowianie przystąpią z minimalnie korzystniejszej pozycji. Skra bardzo się podbudowała odrobieniem strat. Byli już praktycznie za burtą, mało kto w nich jeszcze wierzył, a doprowadzili do remisu.

Z kolei Resovia była już jedną nogą w półfinale, teraz dodatkowo dojdzie presja pełnej hali, która może zamienić się w pozytywną mobilizację, ale może też paraliżować zespół. Resovia ma szerszą i bardziej wyrównaną kadrę, ale czy to będzie czynnik, który rozstrzygnie o losach piątego meczu? Skra długo grała składem mocno okrojonym, przez co zawodnicy wprawdzie tracili siły, ale zdobywali doświadczenie, pewność siebie.

Z elementów czysto siatkarskich najważniejsza będzie zagrywka. Widać to było w poprzednich meczach: kto lepiej serwował, ten wygrywał. Jeśli któraś z ekip straci koncentrację na zagrywce, to gorzko tego pożałuje.

Do finałowej czwórki nie awansuje jeden z faworytów sezonu. To jest nauczka dla tych wielkich, że faza zasadnicza też jest bardzo ważna. Zwłaszcza Bełchatów może sobie pluć w brodę, bo kilka głupich porażek w sezonie skazało ich na rywalizację z Resovią....