Speedway Ekstraliga poniewierana jest dziwnymi, żeby nie napisać głupimi, pomysłami regulaminowymi. Średnia ksm, obligatoryjne starty juniorów, limity na obcokrajowców i zawodników z Grand Prix, a nawet centralne ograniczenia klubowych kas, wielokrotnie wyśmiewane przez obserwatorów i samych żużlowców. Do tego promocja dyscypliny, której synonimem stały się swego czasu obowiązkowe białe koszule fotoreporterów.

Jednak w tym całym zamieszaniu jest jeden klub, który działa niekonwencjonalnie. Najpierw promował się przez znanych aktorów, celebrytów, dziennikarzy; potem przez wątki w popularnym serialu telewizyjnym, a teraz ...

Teraz klub ten będzie jeździł w lidze polskiej i niemieckiej! Tego jeszcze nie było. O kim mowa? Falubaz Zielona Góra, od lat stale na pudle Drużynowych Mistrzostw Polski. W poniedziałek ekipa z Ziemi Lubuskiej podpisała jedyną i bodaj pierwszą na świecie umowę z drużyną ze stolicy naszych zachodnich sąsiadów. I tak oto powstał Wolfslake Falubaz Berlin. Niby cały czas niemiecki zespół będzie rywalizował o tytuł mistrza w składzie opartym głównie na żużlowcach z grodu Bachusa. Do tego wspólne treningi, wspólne mecze i wspólne akcje promocyjne.

Krajowe regulaminy sprawiają, że nie wszyscy zawodnicy mogą liczyć na wystarczającą liczbę startów w sezonie. Umowa miedzy Falubazem a Wolfslake jest korzystna dla obu podmiotów, bo nasi żużlowcy będą teraz mieli sporo jazdy, Niemcy będą mieli bogatszy skład a zapewne i liczba kibiców na trybunach w Berlinie znacznie się powiększy. Wszak Polaków tam mieszka całkiem sporo. No i z Zielonej Góry do Berlina mamy tylko 180 kilometrów, czyli dwie godziny w samochodzie. Dla speedway fana to absolutnie nic.

 Polski i niemiecki podmiot (czytaj kluby) związały się umową na 4 lata. Wydaje się że niby zielonogórzanie mogą dokładać do tego interesu. Oj, chyba nic bardziej mylnego. Za utrzymanie zawodników w szerokim składzie drużyny i tak trzeba płacić. Tutaj płacić się będzie za jazdę w lidze niemieckiej, a nie na treningu w Polsce. Dodatkowo, to wielka szansa na rozwój dla młodych chłopaków ogarniętych manią uprawiania speedwaya.

Złośliwcy od wielu sezonów szydzili z Falubazu za Karolaka i Minge i inne ciekawe akcje na torze przy ulicy Wrocławskiej. Ciekawe, co powiedzą, gdy za 2-3 sezony sponsorem Falubazu będzie duży niemiecki koncern, a nie firmy (absolutnie bez urazy!) sprzedające węgiel, złom, agregaty prądowe czy kominki. Żużlowym działaczom życzę: więcej szacunku do siebie, Panowie i Panie.