Nastula walczyć będzie w Warszawie, czyli na własnych śmieciach i przed własną publicznością. To musi być show wielkiego formatu! Federacja KSW, jak żaden inny organizator gal sportów walki w Polsce, potrafi fantastycznie połączyć event sportowy z show światowej klasy. I piszę to bez zawahania, gdyż wielokrotnie zawodnicy z zagranicy walczący na galach KSW, byli pod olbrzymim wrażeniem organizacji i oprawy każdej kolejnej imprezy.

Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że KSW przyjęło za swój wzór legendarny japoński "Pride". Gale-legendy, które jednorazowo gromadziły po 40 tysięcy widzów! Paweł Nastula walczył aż 4 razy w "Pride", a jego rywale to absolutny top światowego MMA, między innymi: Antonio Rodrigo Nogueira czy Aleksander Jemielianienko.

Paweł po zakończeniu kariery judoki, jako jeden z pierwszych, kreował wizerunek MMA w Polsce. I o dziwo był bardziej popularny w Japonii niż nad Wisłą. W całej jego karierze jest masa wielkich pojedynków i tylko do jednego mam zastrzeżenia. Do walki z Andrzejem Wrońskim (Koszalin, sierpień 2011). Zapaśnik, obity niemiłosiernie przez Nastka, na szczęście zapomniał już (mam nadzieję) o tym, że mógłby jeszcze raz powalczyć w MMA.

Wielu kibiców ostrzyło sobie zęby na ewentualną walkę Nastuli z Mariuszem Pudzianowskim. Zapewniam jednak, że do takiej walki nie dojdzie. Pudzianowi zupełnie nie po drodze jest takie starcie. Wiadomo, że obaj za sobą nie przepadają do tego stopnia, że Pudzian nie chce walczyć na tych samych galach, na których ma walczyć Nastula!

Ciężko jest przewidzieć przyszłość złotego judoki w KSW. Na dziś na pewno jest elementem, który łączy polską federację z jej japońską legendą. Tytuł gali nr 22 -  "Pride Time" - jest aż zbyt dosłowny. Dla fanów sportu to wydarzenie wyjątkowe. A czy dla celebrytów, którzy tak bardzo lubią zasiadać na widowni podczas KSW? Mimo, iż tym razem nie będzie Materli, Chalidowa i Pudzianowskiego pewnie spora grupa gwiazd nie odmówi sobie tej przyjemności. Bo Nastula jest jedyny i wyjątkowy. To za jego sprawą chłopcy w moim wieku pchali się drzwiami i oknami na sale treningowe.

Teraz jest trochę inaczej, bo wiele klubów upadło, W ich miejsce wyrosło sporo innych, działających jednak na innych zasadach. Nie są to instytucje działające charytatywnie, lecz komercyjnie. Za treningi trzeba płacić. Sprzęt do walki trzeba kupić. Mimo to, MMA rozwija się w Polsce bardzo szybko. Już teraz gal mieszanych sztuk walki jest co najmniej dwa razy więcej niż bokserskich. MMA ma swoje miejsce w elitarnych kanałach telewizyjnych; Mamed i Pudzian to gwiazdy reklamy, a nawet i filmu.

Nie sądzę jednak, żeby MMA skutecznie wypchnęło boks. Dla obu tych dyscyplin jest miejsce, co pokazuje rynek amerykański. Póki co jednak poczekajmy do soboty, bo przed nami KSW 22 "Pride Time" i to w telewizyjnym "prime time".