Dlaczego Jastrzębie grać będzie tylko o brąz?

1. Problemy w zespole. Nie jest tajemnicą, że od pewnego czasu Lorenzo Bernardi nie mógł poradzić sobie z niesfornym dzieckiem włoskiej siatkówki - Matteo Martino. Przyjmujący JW ma trudny charakter. Woli długie godziny spędzać ze sztangą budując swoją muskulaturę, niż trenować siatkówkę. To nie jest jednak żadne zaskoczenie. Z włoskim przyjmującym problemy mieli także szkoleniowcy w Italii, w tym Andrea Anastasi. Obecny selekcjoner reprezentacji Polski nie powołał w 2010 roku Matteo Martino na mistrzostwa świata, gdyż - pomimo wielkiego talentu i potencjału… psuł atmosferę w kadrze Włoch. Buforem bezpieczeństwa w Jastrzębskim Węglu miał być Bernardi. W mentalnym starciu z Martino jednak i on poległ.

2. Nierówna gra drużyny i problemy z przyjęciem. Siłę ofensywną Jastrzębski Węgiel posiada porównywalną z potentatami PlusLigi. Aby ją wykorzystać, trzeba jednak mieć piłkę dograną do siatki. W tym elemencie już tak pięknie gra Jastrzębia nie wyglądała. Niestety dla „pomarańczowych” najsłabiej w półfinałowych meczach prezentował się Damian Wojtaszek. W meczu numer 2 libero JW zanotował zaledwie 23% pozytywnego przyjęcia, dokładając do tego cztery błędy. W kolejnym spotkaniu nie było lepiej - 33% i aż 6 błędów. To była sroga lekcja dla młodego libero.

Dlaczego Zaksa grać będzie o złoto?

1. Na pierwszy plan wyłania się osoba trenera Daniela Castellaniego. W trzecim secie trzeciego meczu przegrywając 0:2, zdecydował się na zmianę, której nie dokonał podczas finałowego turnieju Ligi Mistrzów w Omsku. Niewielu trenerów potrafiło posadzić na ławce legendę polskiego rozegrania, Pawła Zagumnego. Castellani to zrobił… i wygrał, a zmiennik „Gumy” - Grzegorz Pilarz został najlepszym zawodnikiem tego spotkania.

2. Felipe Fonteles. Mało znany na świecie Brazylijczyk jest prawdziwym kołem zamachowym ZAKSY. Żywiołowy, agresywny w grze, ze swoim znakiem firmowym… atomową zagrywką, jest absolutnym liderem kędzierzynian. 15 asów serwisowych w czterech meczach to bezcenny dorobek dla drużyny.

Kibice mogą zacierać już ręce. W wielkim finale PlusLigi zagrają zespoły, które w pełni na to zasłużyły. Co więcej - zespoły, które w kulminacyjnym momencie sezonu mogą być w najlepszej formie.