Oba zespoły dotarły do finału po ciężkich bojach, ale przecież nie pierwszy raz w tym sezonie spotykają się w rywalizacji o wielką stawkę. Wszyscy kibice mają w pamięci wspaniały finał Pucharu Polski, który zakończył się minimalną wygraną siatkarzy z Kędzierzyna-Koźla. Chciałbym, żeby walka o złoto mistrzostw kraju miała równie emocjonujący przebieg.

 Jako kibic mam nadzieję, że o tytule zdecyduje tie break piątego meczu, ale zależy mi też na tym, by oglądać siatkówkę na bardzo wysokim poziomie. Nasza liga uchodzi za jedną z najsilniejszych na świecie i liczę na to, że potwierdzenie tej opinii zobaczę na parkiecie, podczas finałów.

Siła ZAKSY i Resovii jest zbliżona. O wynikach poszczególnych setów i meczów zdecyduje zagrywka oraz przyjęcie. Kluczowe znaczenie będą też miały pojedyncze zagrania gwiazd. Jeżeli chodzi o taktykę, to drużyny znają się "jak łyse konie" i nikt nikogo nie zaskoczy.

Największe atuty ekipy z Kędzierzyna-Koźla to doświadczenie Pawła Zagumnego i trudna, agresywna zagrywka, przede wszystkim w wykonaniu Felipe Fontelesa. Z kolei Resovia to bardzo mocny atak ze skrzydeł.

Jeżeli chodzi o słabsze strony, to obie drużyny mają wspólną cechę - zdarzają im się momenty dekoncentracji. Nieco częściej przestoje miewają jednak siatkarze z Rzeszowa. Potrafią grać na światowym poziomie, ale czasem wystarczy jedna nieudana akcja by wszystko sie posypało. Później trochę im się schodzi zanim opanują nerwy i wrócą na właściwe tory. Z kolei ZAKSA ma stosunkowo niski blok na skrzydłach i rywale na pewno będą chcieli to wykorzystać.

Podstawą będzie zespołowość i chęć wygrania, a o końcowym rozstrzygnięciu zdecyduje odporność psychiczna - kto będzie miał mocniejszą głowę, zdobędzie mistrzostwo. Niech wygra lepszy.