W tym roku Polska razem z Danią współorganizuje mistrzostwa Europy. W 2014 samodzielnie będzie gospodarzem czempionatu globu.

Lata 90-te, narodziny publicznego odtwarzania


Po raz pierwszy w strefie kibica z prawdziwego zdarzenia miałem okazję być w czerwcu 1998 w austriackim Wiedniu. Trwał francuski Mundial, jedna z najciekawszych edycji Mistrzostw Świata w piłce nożnej w ostatnich dwóch dekadach a znajomi zaprosili mnie na wiedeński Ring aby wspólnie obejrzeć spotkanie 1/8 finału Holandia - Jugosławia. Jak wielki to był mecz świadczą nazwiska piłkarzy, którzy w nim wystąpili. W reprezentacji Jugosławii (po raz ostatni pod tym szyldem na Mundialu) grali Sinisa Mihajlović i Vladimir Jugović, gwiazdy przyszłego mistrza Włoch, rzymskiego Lazio, Dragan Stojković oraz Predrag Mijatović, którego bramka w meczu z turyńskim Juventusem, zdobyta miesiąc wcześniej w finale Ligi Mistrzów, zapewniła Realowi Madryt zdobycie tego trofeum. Po drugiej stronie gwiezdna „Pomarańcza” czyli Holandia z braćmi de Boer, Erwinem Van Der Saarem, Markiem Overmarsem, Clarencem Seedorfem i Dennisem Bergkampem.  Pomimo tych wielkich nazwisk byłem bardzo zdziwiony, bo mecz ten był „tylko” 1/8 finału i nie grała w nim austriacka reprezentacja, a fani futbolu zgromadzeni w liczbie ponad 30 tysięcy bawili się świetnie. Dla Wiednia mecz ten miał jednak wyjątkowe znaczenie, bo w austriackiej stolicy żyło już wtedy ponad 200 tys. emigrantów z byłej już politycznie, ale wciąż istniejącej piłkarsko Jugosławii. I to właśnie Serbowie, serbscy Bośniacy i Czarnogórcy (nasz obecny rywal w eliminacjach Mistrzostw Świata nie był wtedy jeszcze samodzielnym państwem i nie miał własnej reprezentacji) przeważali wśród zgromadzonych w strefie fanów. Mecz miał niezwykłą dramaturgię, wydawało się, że rozstrzygnie się w dogrywce a może w rzutach karnych, jednak nadzieje piłkarzy z Półwyspu Bałkańskiego oraz ich kibiców żywiołowo dopingujących swoich idoli w wiedeńskiej strefie kibica przekreślił Edgar Davids, który w doliczonym czasie zapewnił reprezentacji Holandii awans do ćwierćfinału Mundialu. Oprócz fantastycznego spotkania w pamięci pozostała mi świetna organizacja tej mojej pierwszej strefy kibica, w jakiej miałem przyjemność oglądać wielkie sportowe wydarzenie. Przestrzeń wypełniona fanami futbolu, ekspozycja sponsorów francuskiego Mundialu, mnogość funkcjonalnych punktów gastronomicznych i bezpieczeństwo zapewnione przez wykwalifikowaną agencję ochrony. A przede wszystkim niepowtarzalne wrażenia ze wspólnego przeżywania sportowego widowiska.

Dynamiczny rozwój stref kibica


Wszystko po to, aby zapewnić kibicom możliwość uczestniczenia w wielkim sportowym święcie, nawet gdy nie mają biletu na stadion. Koniec XX wieku to prawdziwa eksplozja sportowych stref kibica. Tzw. zorganizowane Fan Zones to dziecko FIFY i UEFY, dwóch organizacji rządzących światową piłką. Wspólne oglądanie wielkich imprez istniało już wcześniej, ale to ostatnie dziesięciolecie XX-ego wieku rozpoczęło boom na tego typu imprezy, połączone z masowym, wspólnym przeżywaniem sportowych wydarzeń. Absolutną awangardą są tutaj kraje basenu Morza Śródziemnego i południa Europy. Zanim preferujących spotkania i oglądanie meczów swoich ukochanych drużyn w pubach i piwiarniach Anglików i Niemców wyciągnięto na rynki miast, Włosi, Hiszpanie a potem Francuzi już bawili się oglądając spotkania swoich reprezentacji w przestrzeni publicznej. Fenomen ten opisywany był przez poważne autorytety w dziedzinie socjologii - naukowcy wskazywali na fakt, że narody południa Europy budowały poczucie wspólnoty przez, częstsze niż w przypadku ich północnych sąsiadów, spędzanie wolnego czasu w przestrzeni publicznej. Dodatkowo, jak wiemy, mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego i Iberyjskiego są zakochani w futbolu, dlatego też pomysł stref kibica trafił tam na bardzo podatny grunt. Kiedy w 1994 roku w dramatycznych okolicznościach Włosi przegrywali po serii rzutów karnych w finale Mundialu z reprezentacją Brazylii, na rynkach w Rzymie, Mediolanie i Neapolu zgromadziło się po kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którzy zamiast wybuchu radości musieli przełknąć gorzkie łzy rozpaczy.

Strefy kibica rozwijały się dynamicznie wraz z postępem w dziedzinie techniki telewizyjnej i powstawaniem platform cyfrowych. Jakość sygnału, jego dystrybucja satelitarna i coraz lepsza rozdzielczość sprawiły, że publiczne odtwarzanie i oglądanie stało się samo w sobie wielkim przeżyciem dla kibiców. Strefy kibica podczas francuskiego Mundialu w 1998 roku i niemieckich Mistrzostw Świata w 2006 odegrały też rolę integracyjną dla wielonarodowych społeczeństw, których przedstawiciele podziwiali swoich rodaków na placach francuskich i niemieckich miast. Obydwa turnieje pokazały, jak wielką siłę jednoczącą ma wspólne przeżywanie wielkich widowisk sportowych. Do dziś Niemcy twierdzą, że dramatyczne spotkanie ćwierćfinałowe rozegrane w Berlinie, pomiędzy reprezentacjami Niemiec i Argentyny, przeżywane na placach i rynkach niemieckich miast przez miliony mieszkańców Hamburga, Frankfurtu, Monachium, Kolonii  zrobiło więcej dla poczucia wspólnoty niemieckiego społeczeństwa niż zastępy polityków.

Piłkarski eksport do innych dyscyplin sportu

Strefy kibica z czasem zaczęły sprawdzać się w innych dyscyplinach sportu. W tym samym 1998 roku taką Strefę, pomimo lutowego mrozu, utworzono na rynku w Pradze. Okazja była wyjątkowa, bo reprezentacja Czech walczyła o złoty medal Igrzysk Olimpijskich z Rosją w finale hokeja na lodzie - dyscyplinie, która u naszych południowych sąsiadów jest prawdziwą religią. Historyczne zwycięstwo Czechów w Nagano oglądało na praskiej starówce kilkadziesiąt tysięcy kibiców. Czeskie media nazwały publiczne oglądanie finału Igrzysk w Nagano wielkim narodowym przeżyciem a jednocześnie świetną promocją kraju – okazało się, że w strefie kibica na praskim rynku zobaczyło sukces czeskiej reprezentacji hokejowej mnóstwo zagranicznych turystów odwiedzających chętnie stolicę Czech o każdej porze roku.

Podczas ostatnich Igrzysk Olimpijskich w Londynie, w strefach kibica bawił się wielonarodowy tłum, oglądający zmagania najlepszych olimpijczyków. Szczególnie licznie strefy te zapełniały się podczas lekkoatletycznych finałów, gdzie kolorowe, kilkudziesięciotysięczne  grupy londyńczyków i turystów entuzjazmowały się wyczynami najlepszych brytyjskich i międzynarodowych gwiazd. Przeżywanie zwycięstw Jessiki Ennis i Mo Faraha jednoczyło Brytyjczyków a świetne występy Usaina Bolta ściągały do „fan zones” tysiące odwiedzających Londyn zagranicznych turystów. To publiczne oglądanie londyńskich Igrzysk wpisane było w strategię nie tylko metropolii nad Tamizą, ale także brytyjskiego rządu, który w ten sposób promował Wielką Brytanię jako najbardziej gościnny kraj na naszej planecie.

Od piłkarskiego EURO do siatkarskiego Mundialu


Polscy kibice zasmakowali w strefach kibica podczas EURO 2012. Na meczu Polska – Grecja w warszawskiej strefie kibica przy Pałacu Kultury i Nauki było ponad 80 tys. fanów futbolu. Rekord padł podczas spotkania z Rosją, kiedy to w strefie było ponad 100 tys. kibiców (niektóre szacunki mówią nawet o 120 tys.). Sumując wyniki publicznego oglądania wszystkich lokalizacji, które organizowały strefy kibica otrzymujemy niebotyczną  liczbę 5 600 000 kibiców, którzy obejrzeli  mecze EURO w pięciu oficjalnych strefach (Warszawa, Gdańsk, Wrocław, Poznań oraz Kraków) i 400 innych miejscach. Tak jak sam turniej było to doświadczenie absolutnie wyjątkowe ze względu na uczestnictwo, przeżywane emocje, ale także na standard i doskonałą organizację. Obok najważniejszego punktu programu, czyli emocji związanych z meczem, strefa oferowała rozrywkę, często połączoną z koncertami, place zabaw dla dzieci, usługi gastronomiczne i wiele innych atrakcji pozwalających kibicom bawić się do późnych godzin nocnych. Strefy stały się wizytówką Polski, pokazywały je w nieskończoność telewizje na wszystkich kontynentach.

Doświadczenie to  można będzie powtórzyć znowu przeżywając wielkie sportowe emocje we wrześniu 2014 roku, kiedy do Polski zawita siatkarski Mundial. Przez ponad dwa tygodnie siatkarscy kibice przeżywać będą wielkie święto z dużymi szansami na eksplozję radości po sukcesach drużyny trenera Andrei  Anastasiego. Strefy kibica powstaną nie tylko w miastach, w których mistrzostwa będą rozgrywane (Bydgoszczy, Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Łodzi, Wrocławiu oraz Warszawie), ale w strategicznych dla siatkówki lokalizacjach – Rzeszowie, Częstochowie i wielu innych ośrodkach, gdzie siatkówka jest najpopularniejszym sportem i okazją do przeżycia sportowych emocji. Strefy to doskonała wizytówka kraju, miast organizatorów, świetna ekspozycja dla sponsorów imprezy. To przestrzeń, gdzie polscy kibice i zagraniczni goście mogą wspólnie oglądać mecze i bawić się w sportowej atmosferze. Już dzisiaj wszystkie instytucje, którym zależy na promocji kraju podczas tego turnieju, powinny zaplanować swój udział w tym projekcie. Wykorzystując doświadczenia z EURO 2012, możemy udowodnić, że potrafimy zorganizować przestrzeń wspólnego kibicowania, pokazując całemu światu nasz kraj i polskie miasta z jak najlepszej strony. Z wielkimi szansami na to, aby strefy żyły od pierwszego do ostatniego dnia turnieju, od meczu otwarcia aż do finału, z wielkimi szansami na medal naszej reprezentacji i  promocyjny sukces Polski. Nie wiadomo przecież, kiedy po raz kolejny taka okazja może się nam przydarzyć.