Rafael Nadal jest najlepszym w historii tenisistą na nawierzchni ziemnej. Finałowe zwycięstwo nad Davidem Ferrerem, ósmy wielkoszlemowy triumf w Paryżu potwierdza tę tezę. Nadal i Ferrer podtrzymali tradycję hiszpańskich finałów (Brugera - Berasatequi w 1994, Moya - Corretja w 1998, A.Costa - Ferrero w 2002).

Zapamiętamy oczywiście przede wszystkim epicki półfinał Nadala z Novakiem Djokovicem wygrany przez tenisistę z Majorki 9:7 w piątym secie, ale hiszpańskiej satysfakcji to nie zmniejsza.

Słaby początek Rafy

Ciekawe, że początki Nadala w tegorocznym turnieju wcale nie były obiecujące. Zimno, deszcz, grząskie korty w pierwszym tygodniu Roland Garros nie sprzyjały Rafie. Może dlatego męczył się z Niemcem Brandsem i Słowakiem Klizanem, przegrał pierwsze sety w obu meczach pierwszej i drugiej rundy. W korytarzach pod kortem im. Suzanne Lenglen Michał Przysiężny tłumaczył mi, że po morderczym lifcie piłka Rafy nie skacze tak wysoko jak zazwyczaj.

Ale potem, z rundy na rundę Hiszpan rozkręcał się i awansował bez straty seta do półfinału. Finał był formalnością, a Nadal czekając na wręczenie mu przez Usaina Bolta Pucharu Muszkieterów miał łzy w oczach. Jego kariera wisiała przecież na włosku, nie grał siedem miesięcy z powodu kontuzji kolana.

Turniej męski pokazał, że stara gwardia trzyma się mocno. Ferrer, Robredo, Jużny, Haas – trzydziestolatkowie zaszli daleko. Młodzi, gniewni - Janowicz, Nishikori, Dimitrow, Paire atakują tenisowy establishment. Na razie bez rezultatu.

Wspaniały był także powrót Sereny Williams, Amerykanka po jedenastu latach po raz drugi wygrała w Paryżu, pokonując w finale Marię Szarapową (pierwszy raz wygrała w roku 2002 roku pokonując swoją siostrę Venus).

Nie tylko Radwańska
 
Agnieszka Radwańska po raz pierwszy awansowała do ćwierćfinału, gdzie uległa Sarze Errani. Dla Polski to był zresztą najlepszy Roland Garros w historii. Cała nasza piątka przeszła pierwszą rundę – Janowicz, Przysiężny i Kubot wśród panów oraz siostry Radwańskie wśród pań. Zapamiętamy oczywiście ćwierćfinał Agnieszki i trzecią rundę Jerzego. A także ćwierćfinał naszego debla Fyrstenberg - Matkowski. Niepokoi tylko kontuzja grzbietu Fyrstenberga. Oby nie okazała się poważna.

Niektórzy marzyli o ćwierćfinale Janowicz - Nadal, czy o półfinale Radwańska - Serena Williams. Może te marzenia spełnią się już wkrótce, na przełomie czerwca i lipca na trawnikach Wimbledonu.