Potem napięcie już tylko rosło. Przegrywały Szarapowa i Azarenka, była seria kontuzji, dziwnych skreczów i upadków na śliskiej trawie. A także po raz pierwszy od 1912 roku - w 1/8 singla panów zabrakło  tenisisty z USA.

W historii polskiego tenisa to już jest niezwykły Wimbledon. Po raz pierwszy w II rundzie mieliśmy pięciu tenisistów (siostry Radwańskie, Janowicz, Kubot i Przysiężny) i trzech w 1/8 finału.

Zwycięstwo Jerzego Janowicza nad Hiszpanem Nicolasem Almagro i styl, w jakim to zrobił - napawają optymizmem. Sam fakt, że organizatorzy zaplanowali mecz Polaka na korcie centralnym między brytyjskimi meczami Laury Robson z Kolumbijką Duque-Marino i Andy Murrraya z Hiszpanem Tommym Robredo świadczy o potencjale Polaka.

Jerzy po raz pierwszy grał na takiej arenie i pięknie wkomponował się w  atmosferę wielkiego sportowego teatru, jakim jest Centre Court. Wyróżnił się nie tylko wspaniałą grą, ale także jego zachowanie po meczu sprawiły jak najlepsze wrażenie. Tylko potężny, tryumfalny ryk, który wydał w geście dzikiej radości po ostatniej piłce przypomniał trochę przerażającą, nieokrzesaną stronę jego osobowości. Zadrżały nobliwe, wimbledońskie mury. I am a very confident guy now - jestem bardzo pewnym siebie facetem teraz - mówił w wywiadzie tuż po meczu.

Gdyby ktoś stwierdził przed turniejem, że w ćwierćfinale Wimbledonu mogą zagrać Kubot z Janowiczem i to w ćwiartce drabinki, gdzie są Federer i Nadal - wziąłbym go za człowieka niespełna rozumu. A taki właśnie, wymarzony ćwierćfinał, jest całkiem prawdopodobny.  Łukasz Kubot rozegrał świetny mecz z Francuzem Benoit Paire. Serwisy, returny; cudowne, miękkie woleje były najwyższej klasy.

Rozczarował mnie Roger Federer sposobem, w jakim przegrał z Ukraińcem Stachowskim. Szwajcar nie zastosował się do słynnych słów wyrytych nad bramą wiodącą na kort centralny : ,,..Jeśli tryumf i niepowodzenie z jednym honorem zniesiesz i odwagą..‘‘*. Po pierwsze - w trakcie meczu parę razy próbował trafić piłką w rywala atakującego przy siatce i ani razu nie przeprosił za ten niesportowy gest; po drugie - po przegranym meczu nie poczekał z zejściem z kortu centralnego na Ukraińca - co jest pewną niepisaną tradycją Centre Court (zrobił tak np. Rafael Nadal po przegranym meczu z Darcisem). Widocznie gorycz porażki była tak silna, że Szwajcar chciał jak najszybciej opuścić kort centralny nie zdobywając się nawet na podpisanie paru autografów. Mecz Szwajcara z Ukraińcem był zresztą piękny, a  ofensywna gra Stachowskiego momentami - porywająca.

Agnieszka Radwańska zgodnie z planem awansowała do IV rundy. Sobotni mecz z 18-letnią Amerykanką Madison Keys był trudniejszy niż się spodziewaliśmy. W koncówce Agnieszka grała  pewnie i w zasadzie wygrała ten mecz ofensywną grą na półkorcie. Wciąż jednak nie wiele wiemy o prawdziwej formie Polki. Zeszłoroczna finalistka nie trafiła jeszcze na naprawdę wymagającą rywalkę. Dowiemy się więcej po meczu z Bułgarką Cwetaną Pironkową, półfinalistką Wimbledonu z roku 2011 (w ćwierćfinale pokonała wtedy Amerykankę Venus Williams). Mecz Radwańskiej z Pironkową zaplanowany jest jako drugi od godziny 12:30 na korcie nr 2 (po meczu Ferrer-Dodig).

Middle Sunday czyli środkowa niedziela turnieju to tradycyjnie dzień odpoczynku. Tylko trzy razy w historii (od roku 1877) grano w ten dzień - z powodu deszczu - w 1991, 1997 i w 2004 roku. W Polsacie Wimbledon trwa nieprzerwanie od roku 2000.

*Rudyard Kipling (1865-1936) - wiersz „If“