Awaria skrzyni biegów pewnego lidera wyścigu Sebastiana Vettela, szczęśliwe z wielu powodów zwycięstwo Nico Rosberga, a przede wszystkim długo wspominać będziemy doskonałą jazdę Fernando Alonso, Marka Webbera czy Lewisa Hamiltona, którzy z dalszych pozycji przebijali się na czoło stawki.  

Jednak i tu pojawia się ta ciemniejsza strona weekendu na Silverstone. Na początku zawodów Hamilton miał szansę na wygraną. Wybuch lewej tylnej opony na prostej Wellington, przy prędkości około 280km/h, szczęśliwie nie zakończył się dla kierowcy ciężkim wypadkiem.

Przypadek Lewisa był początkiem serii niebezpiecznych zdarzeń związanych ogumieniem. Swoje chwile grozy przeżyli Felipe Massa, Jean-Eric Vergne czy Sergio Perez. Okazało się, że o krok od podobnej przykrej niespodzianki byli Sebastian Vettel, Nico Rosberg, Fernando Alonso czy Nico Hulkenberg. Po raz pierwszy od 2005 dyrektor wyścigowy Charlie Whiting rozważał przerwanie zawodów z powodu wadliwych opon.

Niestety - nieustannie powraca w tym roku temat opon. Dostawca firma Pirelli wykonała swój produkt na zamówienie. A szefów F1 interesowały niezbyt trwałe opony, które uatrakcyjnią wyścigi. Jednak od pewnego czasu wydaje się, że pomysłodawcy poszli za daleko. Pirelli już raz prosiło o pozwolenie na modyfikacje i wzmocnienie opon. Jednak nie było zgody wszystkich zespołów na ingerencję w tegoroczne mieszanki. Wyścig na Silverstone był chyba punktem przełomowym. Teraz warto zatroszczyć się o bezpieczeństwo kierowców zanim wydarzy się coś, czego wszyscy będą żałować.