To, co robią tabloidy jest straszne! Kierowca popełnił błąd, fakt! Ale na takich pokazach takie rzeczy się zdarzają! Organizator i kibice muszą o tym wiedzieć.

Prosty przykład, pierwszy lepszy, gdy Kubica koziołkował w Montrealu nikomu nic się nie stało (nawet Robertowi). W Anglii wypadało z rajdowych tras wielu kierowców, nikomu nic się nie stało.

Pastwienie się nad norweskim kierowcą jest jak szukanie monet w dziurawej kieszeni. Organizator poprosił o opinię policję i uznał, że jest OK. Co za bzdura!

Nasi policjanci znają tego typu "zawody"chyba tylko z amerykańskich filmów, bo zaopiniowali pozytywnie uliczny tor i strefy przeznaczone dla kibiców. Dlaczego nie poproszono o opinie nikogo z fachowców?

Odpowiedź jest prosta - żeby nie wpadać w dodatkowe koszty. A PZMot stwierdził jasno: tam nie powinno być żadnych kibiców!

I ja bodaj pierwszy raz w życiu zgadzam się z kolektywem PZMotowskim :).