Na Rudar Plevlja, w czterdziestostopniowym upale wychodzą Sebastian Mila, Marco Paixao, Waldemar Sobota i inni kluczowi dla Śląska Wrocław zawodnicy. Drużyna i tak traci w komiczny sposób dwa gole, tylko remisuje. Dlaczego od pierwszej minuty nie dostali swej szansy Jakub Więzik, Marek Wasiluk, Tomasz Hołota czy nawet Marian Kelemen? Wypoczęci i chcący się pokazać? Niech udowadniają swoją przydatność, skoro awans jest pewny. Liga w tej chwili była istotniejsza.

Bez Mili i Paixao

Na Jagiellonię w pierwszym składzie nie pojawiają się ani kapitan zespołu (Mila) ani jego najlepszy strzelec (Paixao). Na boisko wchodzą, ale jest za późno. Swoje dla drużyny robią, ale wyniku nie udaje się dogonić. Śląsk pod dwóch pierwszych kolejkach ligowych ma jeden punkt. W tabeli jest niżej niż Podbeskidzie Bielsko-Biała, Cracovia i Widzew Łódź. Nie ma to może w tej chwili wielkiego znaczenia, ale wygląda „słabo”.

W Czarnogórze Levy nie dość, że nie wygrał, to nic nie pozytywnego nie przetestował. Zobaczył tylko, że Sebino Plaku nie za dobrze czuje się w ataku, a na Jagę  Albańczyk wychodzi na szpicy. Po co na ławce siedzi typowy środkowy napastnik Więzik? W czwartek Dalibor Stevanović zaledwie przez kwadrans dubluje rolę Mili, wygląda to średnio, a w niedzielę próbuje się tego wariantu od pierwszej minuty. Po co męczyć Tadeusza Sochę na prawej pomocy, skoro w drużynie na tej pozycji są Sobota, Plaku, może tu grać Sylwester Patejuk, a  za chwilę także, jeśli podpiszę umowę Flavio Paixao. „Tadziu” i  tak nie będzie w drugiej linii występować.

Zaciąg z Polonii robi różnicę

Może za dużo tu o tych, którzy w niedzielę na Stadionie Miejskim we Wrocławiu przegrali. Doceńmy Jagiellonię Białystok i jej trenera. Do produktu „made by Tomasz Hajto” Piotr Stokowiec dołożył tylko swoich podopiecznych z Polonii Warszawa, Jakuba Tosika i Martina Barana. I ma wreszcie napastnika. Dwóch nawet. Mateusz Piątkowski królem strzelców nie będzie, ale ten dwudziestodziewięciolatek pozyskany z Dolcanu Ząbki za długo czekał na posmakowanie Ekstraklasy. A przecież na tej pozycji w tej lidze jest posucha. No i ten Bekin Balaj! Ma to „coś”. I już dwa gole na koncie. Czy Śląsk na pewno pozyskał właściwego Albańczyka?  

Bohaterowie i antybohaterowie kolejki:


Pozytywnie: Wszyscy, którzy grali w ten weekend o 15.30 i 18.00. Za to, że byli w stanie biegać w tych anormalnych warunkach. Siedzenie w cieniu na trybunach było męczące… Szczególne brawa dla Piasta Gliwice i Górnika Zabrze. Oni w tym skwarze zaprezentowali najbardziej swobodnie. Temperatura jak w Kairze. Na szczęście piłkarsko nie była do liga egipska.

Negatywnie: Błażej Telichowski (Podbeskidzie): z przodu niebezpieczny dla rywali, z tyłu dla … „Górali”. W grze defensywnej nie istnieje. Paweł Olkowski na jego tle wypromował się do kadry. Waldemar Fornalik zanotował jego nazwisko w kontekście powołań do reprezentacji na Danię. Faxu z logo PZPN do Bielska z nazwiskiem Telichowski bym się nie spodziewał.