Robert, którego znamy z Dortmundu jest zupełnie innym Robertem, kiedy przywdziewa koszulkę z Orłem na piersi. Od kilkunastu miesięcy ten stan się pogłębia.  A w trakcie meczu z Danią osiągnął apogeum.


Fornalik: Lewy, rusz się!

Spotkanie na PGE Arenie obserwowałem stojąc dwa metry od ławki naszej reprezentacji. Widziałem z bliska pewne reakcje na linii selekcjoner Waldemar Fornalik – Robert Lewandowski. O ile w pierwszej połowie nic się wielkiego nie wydarzyło (tzn. Lewandowski grał przeciętnie, co jakiś czas irytował się na kolegów, że źle podali, albo nie w tempo; sędzia z Japonii też był „be”),  o tyle w drugiej części zachowanie Roberta było dla mnie kompletnym zaskoczeniem.  Oto miłościwie nam panujący selekcjoner Waldemar Fornalik mając jak na dłoni sytuacje, w której jego napastnik miał zdecydowanie najbliżej do rywala z piłką i  jakoś nie kwapił się, aby tę akcję przerwać, nie wytrzymał.

Wyskoczył z ławki z pretensjami do Roberta o ewidentny brak reakcji! I co? I nic!  Robert najpierw zdziwiony spojrzał na selekcjonera, a potem skierował ręce w stronę swoich kolegów z linii pomocy sugerując, że to nie on, tylko pozostali  są winni!  A tak poza tym to czego ten Fornalik się czepia. Niestety takich prób dyskusji Fornalika  z „Lewym” przy linii bocznej boiska było jeszcze kilka. Efekt za każdym razem był podobny. Robert albo nie słuchał, albo wręcz lekceważył uwagi selekcjonera dotyczące jego gry. Spływało to po Nim jak po kaczce.

Wreszcie kiedy Fornalik po raz kolejny zwrócił się w kierunku asa Borusii, ten niespodziewanie pokazał, że chce zmianę. Za moment zszedł z murawy, a kiedy Fornalik próbował dociec dlaczego, co się stało, został normalnie przez Roberta zbyty! W dodatku całej sytuacji towarzyszyły gwizdy kibiców, którym występ Lewandowskiego także nie przypadł do gustu. Na pomeczowej konferencji selekcjoner przyznał, że wciąż nie zna powodów dla których Lewandowski poprosił o zmianę!
 
Wykąpię się i wrócę!

Zachowanie Roberta mnie zszokowało. Brak szacunku dla selekcjonera nie może mieć miejsca na poziomie reprezentacji. To, że jest genialnym piłkarzem i obcowanie z nim, oglądanie go w akcji to czysta przyjemność, wręcz uczta, nie upoważnia go do takiego zachowania. Dlatego  tuż po ostatnim gwizdku swoje kroki skierowałem właśnie do Roberta, aby u źródła dowiedzieć się o co chodzi.  

Chciałem zapytać wprost, dlaczego tak się zachowuje. Dlaczego ignoruje uwagi Fornalika, dlaczego ma tyle pretensji do kolegów z drużyny, dlaczego tyle macha rękoma. Robert, który pierwszy ruszył do szatni najpierw odmówił, ale w końcu rzucił: Wezmę prysznic i przyjdę! Po chwili stałem już gotowy do wywiadu z naszym selekcjonerem. I choć chciałem zapytać o relacje z Lewandowskim odpuściłem, będąc przekonanym, że Robert sam zaraz przyjdzie i wszystko wyjaśni. Ale nie przyszedł!

Wyszedł z drugiej strony przez tzw. mix zone. Zagadnięty przez czekających tam dziennikarzy, co sądzi o w gwizdach kibiców pod swoim adresem wprawił ich w osłupienie: Gwizdy? Jakie gwizdy? Nie słyszałem!

Reprezentacja to nie Borussia

Co się stało z naprawdę otwartym, fajnym, młodym  człowiekiem?  Czy można to zachowanie  usprawiedliwiać  zablokowaną przeprowadzką do Monachium?  Nie wiem!  To dlaczego opisuję tę sytuację. Bo w moich odczuciach co do postawy Roberta, jego zaangażowania w meczu z Danią, nie byłem odosobniony. Po pierwsze mam nieodparte wrażenie, że nasz napastnik musi sobie zdać w końcu sprawę z faktu, że w reprezentacji nie będzie miał za plecami takich piłkarzy jakich ma w  Dortmundzie. Że dwie, trzy jednostki treningowe w ciągu dwóch miesięcy to za mało,
aby wypracować pewne nawyki, zagrania. Że krzyki, okazywanie dezaprobaty za brak podań, nie pomoże Sobocie i innym. Zamiast frustrować się na pozostałych, powinien ich raczej pozytywnie motywować. Zachęcać do podejmowania ryzyka. Brać na siebie odpowiedzialność.

Tak jak robił to w środowy wieczór Kuba Błaszczykowski. Oczywiście ktoś powie, że Kuba też nie jest święty. Tak, ale jego emocje, zachowanie nie wpływają negatywnie na zespół, wręcz odwrotnie. Czy przypominacie sobie Roberta, który po niedokładnym podaniu krzyczy, macha rękami, podbiega  z pretensjami do któregoś z partnerów z Borussii? Nie! Bo jeżeli nie opanuje zagranej do niego piłki, Lewandowski wyciąga w górę kciuk pokazując, że docenia taką próbę. Niestety w reprezentacji jest inaczej.  A czy widzieliście Roberta, który zbywa uwagi Jurgena Kloppa...?

Po drugie Lewy musi pamiętać też o tym, że wszyscy w kadrze na niego patrzą. Szczególnie ci, którzy w meczu z Danią siedzieli na ławce. I te kilka słownych dyskusji z selekcjonerem Fornalikiem widzieli z tej samej perspektywy co  ja. I co pomyśleli? Jeden z piłkarzy, który wyszedł w podstawowym składzie tuż po meczu kipiał pozytywną energią. Fajnie wszyscy walczyli pokazaliśmy charakter - mówił. Chyba nie wszyscy na 100 proc. - wtrąciłem . No tak ale co zrobisz! - usłyszałem.

Robert nie gwiazdorz!


Przemiany Anakina w Vadera nie dało się powstrzymać. W przypadku Roberta mam nadzieję, że nie jest za późno. Bo to nasz futbolowy skarb narodowy. Ale jeżeli nie jest mu po drodze z Waldemarem Fornalikiem to ma problem. Rozumiem, że jak dzwoni do Ciebie Jose Murinho, ot tak, żeby pogadać, co słychać a czerwoną słuchawkę wciskam jak dobija się Sir Aleks Ferguson, to obcowanie z obecnym selekcjonerem może wydawać się nudne. Ale czy się to komuś podoba, czy nie to Waldemar Fornalik jest obecnie selekcjonerem i szacunek należy mu się i basta!

Wojtek Kowalczyk mawia, że na reprezentację nikt nie ma obowiązku przyjeżdżać. Jednak jak już przyjedziesz, to nie serwuj kibicom kotleta trzeciej kategorii, tylko kawior z najwyższej półki.

Dlatego Robert obudź się, nie „gwiazdorz”! Z  takim wizerunkiem jest Tobie nie do twarzy!  I żeby za chwilę nie było jak w tej słynnej reklamie „Jeszcze jeden taki numer to z wami nie gram!” Tylko teraz ktoś zmodyfikuje tekst na: „Jeszcze jeden taki numer i z Nami nie grasz!”

Dlaczego o tym piszę? Bo przemiany Ankina nie udało się zatrzymać - w przypadku Roberta nie jest to chyba niemożliwe...