Pamiętacie kolesi, którzy od 40 lat ubrani na biało-czarno-srebrno biegają po scenie z pomalowanymi twarzami w rytm hard-rockowej, czy heavy-metalowej muzyki? Na pewno nieraz nuciliście ich hit: „I was born for loving you baby...” (ponad 31 milionów odsłon na youtube.com). Tak, tak – chodzi o słynny zespół Kiss. Ten sam, który sprzedał ponad 100 milionów płyt i cały czas koncertuje po całym świecie (według „Billboardu” są 57. zespołem pod względem liczby sprzedanych płyt na świecie!). Jego członkowie zostali właśnie właścicielami Los Angeles Kiss, nowej drużyny futbolu amerykańskiego, która od marca 2014 roku będzie występować w Arena Football League, czyli halowej odmianie jednego z dwóch najpopularniejszych sportów w Stanach Zjednoczonych Ameryki. – Chcemy przywrócić futbol zwykłym kibicom, dlatego całosezonowy karnet kosztować będzie 99 dolarów i pozwoli wejść także na jeden z naszych koncertów – tłumaczą członkowie legendarnego bandu.

Zabawka, czy prawdziwa pasja?


Kiss nie są pierwszymi. Już wcześniej w zespół Philadelphia Soul zainwestował Jon Bon Jovi, frontman równie słynnej grupy muzycznej i muzyk solowy (według „Billboardu” Bon Jovi są 35. najczęściej kupowanym zespołem na świecie).

Podobnych przypadków łączących przedstawicieli świata muzyki i sportu jest więcej. W koszykarski zespół Philadelphia 76'ers zaangażowali się Will Smith i jego żona Jada Pinkett Smith. Oboje bardziej znani zresztą jako aktorzy („Dzień niepodległości”, czy „Wróg Publiczny” to filmowe przeboje Willa, a choćby „Martix” – Jady). W koszykówkę swoje oszczędności włożyli także Usher (Celeveland Cavaliers), Justin Timberlake (Memphis Grizzlies), czy Nelly (Charlotte Bobcats).

Najgłośniej jest jednak ostatnio o działaniach słynnego Jay Z, męża Beyonce, ale przede wszystkim jednej z najbardziej wpływowych osób w świecie amerykańskiego show biznesu. Majątek Shawna Coreya Cartera (właściwe nazwisko rapera i producenta muzycznego) szacowany jest na ponad pół miliarda dolarów, a według magazynu „Forbes” już w 2015 roku Jay Z może znaleźć się na liście 400 najbogatszych osób w USA. Nic dziwnego, że postanowił on przełożyć pasję do sportu na konkretne działania i zainwestował w koszykarski zespół Brooklyn Nets (niegdyś New Jersey Nets).

Ciężko czasami rozstrzygnąć, czy celebryci inwestują w sportowe kluby ze względu na chęć zabawy, zarobienia jeszcze większej fortuny, czy z prawdziwej pasji. Choć kiedy Elton John przejął w 1976 roku angielski klub Watford FC (a swego czasu był udziałowcem także w Los Angeles Aztecs), osoby z jego otoczenia potwierdzały, że słynny angielski muzyk (6. na liście „Billboardu” z liczbą ponad 250 milionów sprzedanych płyt!) rzeczywiście jest wielkim miłośnikiem piłki nożnej.

Aktorzy, politycy, sportowcy...


W USA kluby sportowe są bardzo często własnością nie tylko bogatych biznesmenów, ale także osobistości sportu, polityki, czy filmu i muzyki. Dzięki temu łatwiej o przyciągnięcie kibiców, sponsorów i oczywiście telewizji. Chyba sztandarowym przykładem takich działań jest klub Miami Dolphins. Floryda to po Kalifornii i Nowym Jorku chyba największe skupisko celebrytów, toteż wszystkie tamtejsze zespoły starają się przyciągać na trybuny znane postaci. A Dolphins oddali pakiety mniejszościowe ich sporej liczbie. Udziałowcami klubu są lub byli między innymi: znakomita piosenkarka pochodzenia kubańskiego Gloria i jej mąż Emilio Estefan, multimilionerka Jennifer Lopez i jej były mąż Marc Anthony – aktor i piosenkarz portorykańskiego pochodzenia, Fergie – bardziej znana jako członkini zespołu Black Eyed Peas, kolejny z muzyków – Jimmy Buffett, a nawet najsłynniejsze tenisowe siostry Venus i Serena Williams. Uff, prawda że niezła plejada?

Także środowisko aktorskie lubi pokazać się na trybunach. Dwukrotny laureat Oscara i legenda ekranu Paul Newman nigdy nie ukrywał pasji do szybkich samochodów, dlatego w 1983 roku zmontował zespół Newman-Haas Racing. Wcześniej sam z powodzeniem ścigał się, a w 1969 roku zagrał ze swoją żoną Joanne Woodward w filmie „Winning”, do którego przygotowywał się z zawodowymi kierowcami.

Słynny „Bandzior” z filmu „Mistrz kierownicy ucieka”, czyli Burt Reynolds inwestował w były klub futbolu amerykańskiego Tampa Bay Bandits. Bill Murray (tak, tak – główny aktor słynnego „Między słowami” i znakomity komik) wspiera baseballowy zespół Saint Paul Saints. Dwukrotny laureat Oscara Bob Hope wykładał pieniądze na drużynę baseballu – Cleveland Indians. Gene Autry (jedyny posiadacz aż pięciu gwiazd na Hollywoodzkiej Walk of Fame – jako osobowość filmu, telewizji, muzyki, radia i występów na żywo) również w baseballowy klub – California/Los Angeles/Anaheim Angels, komik i komentator polityczny Bill Maher w New York Mets, a doskonale pamiętany Burton Mercer z „Blues Brothers”, czyli John Candy w klub futbolu kanadyjskiego Toronto Argonauts. Wreszcie Maximus z „Gladiatora”, czyli Nowozelandczyk Russell Crowe jest współwłaścicielem klubu rugby South Sydney Rabbitohs.

Nawet późniejszy prezydent kraju, George W. Bush był przez kilka lat był właścicielem baseballowej ekipy Texas Rangers. Zresztą na samym zakupie i późniejszej sprzedaży klubu zarobił całkiem przyzwoite pieniądze. Ustąpił z zajmowanych formalnie stanowisk w 1994 roku, kiedy został wybrany na gubernatora Teksasu, ale do dzisiaj kibicuje drużynie podczas spotkań rozgrywanych na Rangers Ballpark (areny zbudowanej zresztą za publiczne pieniądze podczas jego kadencji za niespełna 200 milionów dolarów).

Bush co prawda nie był nigdy gościem jednego z najsłynniejszych komików i gospodarzy telewizyjnego talk-show Davida Lettermana, ale był nim za to Barack Obama. Obecny prezydent jest wielkim fanem koszykówki, ale być może mógł zamienić kilka słów o sportowej pasji Lettermana, który jest współwłaścicielem stajni wyścigowej Rahal Letterman Ranigal Racing, uczesnitczącej między innymi w wyścigach IndyCar Series.

Oni kochają sport

Wreszcie na specjalne wyróżnienie zasługują miliarderzy, których śledzimy na arenach zmagań, a którzy po zakończeniu kariery – lub jeszcze w jej trakcie – inwestują w sport. LeBron James kilka razy gościł już na stadionie – po części także „jego” – Liverpoolu i cały czas podkreśla, że chciałby osiągnąć z Miami Heat tyle, ile piłkarze z miasta Beatlesów. Wciąż ma szanse.

Karierę zakończyli za to jego starsi koledzy – być może największy koszykarz w historii, Michael Jordan jest właścicielem i prezesem Charlotte Bobcats, a genialny rozgrywający Earvin „Magic” Johnson zainwestował w baseballowy klub Los Angeles Dodgers. Nowa działalność tak bardzo pochłania byłą gwiazdę Los Angeles Lakers, że dziś praktycznie jest to jego pierwsza sportowa miłość.

Klubu, w który mógłby włożyć miliony dolarów, szuka także Kobe Bryant. Wiele mówiono niedawno, że być może wejdzie w spółkę z Davidem Beckhamem, który pragnie stworzyć nowy klub MLS na Florydzie. To byłoby już trzecie podejście do piłkarskiej ligi w tym regionie, ale zaangażowanie takich dwóch celebrytów musi być gwarancją sukcesu.

W piłkę nożną inwestuje jeszcze jeden koszykarz – Steve Nash. Przyszły członek Hall of Fame jest udziałowcem Vancouver Whitecaps z MLS. Kanadyjczyk często podkreślał, że uwielbia futbol europejski i niedawno złożył nawet wizytę w ośrodku treningowym ukochanego klubu, Interu Mediolan. Kilka dni wcześniej u lokalnego rywala – Milanu gościł... Bryant, partner z Los Angeles Lakers w ostatnim sezonie NBA.

Przy ukochanej dyscyplinie pozostał za to inny Kanadyjczyk, jeden z najlepszych hokeistów w historii, Mario Lemieux. Niegdyś dwukrotnie zdobywał Puchar Stanleya z Pittsburgh Penguins, a po latach uratował klub od bankructwa i został właścicielem oraz prezesem zarządu.

Podobnych przykładów jest zapewne jeszcze więcej, ale wszystkie pokazują, że sport w Stanach Zjednoczonych jest nie tylko pasją milionów, ale również sposobem na życie i zarabianie dla celebrytów. Wielu z nich wybiera więc aktywne działanie...