I tak oglądając naszą ekstraklasę regularnie, patrząc na zachowania piłkarzy, dochodzę do wniosku, że bardzo wielu z nich powinno wrócić myślami do szkoły; zresztą nie tylko myślami, ciałem także.

Mam tu na myśli trening sprawnościowy, koordynacyjny ale nie tylko. Często, gdy zawodnik awansem znajduje się w najwyższej klasie rozgrywkowej, skupia się już tylko na zawiłościach skomplikowanej taktyki, rozgryza zawzięcie przeciwnika, rozkłada na czynniki pierwsze sposób jego gry a zapomina kompletnie o tzw. pierwszym schodku, o takich podstawowych elementach swojej gry, których uczył się w wieku trampkarza i juniora. I w związku z tym rzadko obserwujemy na naszych boiskach przyjęcie piłki w ruchu a często stopowanie piłki podeszwą w miejscu, rodem z piłki halowej i „peryskop w górę” - dalej w miejscu stojąc nad piłką rozglądanie się, komu by tu ją podać. Często po zagraniu piłki piłkarz wyłącza się kompletnie z gry zapominając, że absolutną koniecznością jest pokazanie się koledze do gry i to na pełnej szybkości, które to ułatwia grą partnerowi, a utrudnia reakcję przeciwnikowi. Nie chcę tu skupiać się też na sprawności ogólnej, bo to oddzielny temat, ale także podstawowy - a zaniedbywany  bardzo często, dzięki czemu obserwujemy na boisku zawodników, którzy potrzebują pięć metrów i wiele sekund, by zmienić kierunek biegu.

Uważam, że nasi piłkarze mają często problem z pamięcią, że nie sięga ona do ich czasów trampkarskich, juniorskich. Widzimy więc mnóstwo rwanej, wolnej gry , którą trudno „przełknąć” wizualnie. I tu wracamy do panów od wu-fu. Chwała im za to, że są, bo to oni w głównej mierze dbają o to, by nasi zawodowcy przypomnieli sobie, czego nauczyli się będąc jeszcze  amatorami, a wiedza ta jest niezbędna, by grać profesjonalnie w piłkę.

Obejrzałem kilka dni temu mecz zespołu pana od wuefu. Cracovia Wojciecha Stawowego wygrała z Jagiellonią prezentując taki sposób gry, że ręce same się składały do oklasków. I tak zastanawiam się czy piłkarze w końcu sami dostrzegą korzyści płynące z takiego treningu? Czy raczej dalej będą narzekać i zawodowo demonstrować widzom ekstraklasy „profesorskie” zagrania  nie do oglądania?

www.lapinskitom.com