Polacy zagrali najlepszy mecz w eliminacjach, podjęli walkę, agresją nie ustępowali Ukraińcom. Byli blisko przeciwnika, nie zostawiali mu przestrzeni do gry, pomocnicy tworzyli zwartą grupę z obrońcami, nie rozciągali pola gry (z małymi wyjątkami).

I okazało się, że ta silna Ukraina, mimo że gra u siebie, nie potrafi w takich warunkach stworzyć sobie choćby jednej sytuacji bramkowej. Groźne skrzydła gospodarzy praktycznie nie istnieją a gwiazdy Jarmolenko czy Konoplianka nie błyszczą, tylko ze świecą ich szukać trzeba na boisku. I nie sądzę, że to zasługa pojawienia się na boisku w składzie polskiej drużyny Mariusza Lewandowskiego, który zagrał poprawny mecz. Nie ma co robić z niego męża opatrznościowego reprezentacji, nie na nim musimy opierać grę w środku.

W ostatnich spotkaniach graliśmy jednym defensywnym pomocnikiem, który nie radził sobie z asekuracją obydwu stron więc wiele było zastrzeżeń co do gry obronnej a chwaliliśmy ofensywę zespołu. Wczoraj mieliśmy dwóch defensywnych pomocników w środku i przełożyło się to na bardzo dobrą postawę drużyny w obronie ale dlatego także, że grali agresywnie wszyscy zawodnicy w zespole. Ilość piłkarzy defensywnych nie świadczy o jakości gry w tej formacji. Bramkę straciliśmy po jedynej akcji Ukraińców w całym meczu, w której pozostawiliśmy każdemu piłkarzowi, który miał piłkę  po kilka metrów na przyjęcie, rozejrzenie się i zagranie. Jedna jedyna seria błędów kilku polskich piłkarzy, chwila dekoncentracji, nieuwagi zwieńczona ogromnym "klopsem". Na swoje szczęście Ukraińcy zapracowali postawą w poprzednich meczach i odnieśli zwycięstwo, na które wczoraj nie zasłużyli.

Chciałbym zwrócić też uwagę, że w Charkowie, grając jednym ofensywnym pomocnikiem w środku (czyli w ustawieniu, którego prasa bardzo nie lubi) i  tak stworzyliśmy sobie kilka sytuacji dogodnych do zdobycia bramek czyli można mniejszą ilością zawodników dobrze grać w ofensywie na bardzo trudnym terenie.  Potrzebne jest do tego tylko pełne zaangażowanie i forma wszystkich piłkarzy z przodu. Takiego Lewandowskiego jak wczoraj chciałbym widzieć w każdym meczu reprezentacji, nie otrzymywał dużo piłek a i tak był bardzo groźny.

Eliminacji nie przegrał Wojtkowiak, któremu zdarzył się koszmarny błąd, eliminacje przegraliśmy gdyż pokazaliśmy odpowiedni charakter w ostatnim meczu a przez wszystkie poprzednie prowadziliśmy poszukiwania sposobu gry, taktyki, ustawienia, składu a zapomnieliśmy o najważniejszym, o tej podstawie, na której buduje się wynik.

Charakteru wcześniej nawet nie zauważaliśmy, nie tworzyliśmy, nie szukaliśmy.

Drużyny bez charakteru przegrywają eliminacje.