W świątyni futbolu

We Wtorek gospodarze będą zdeterminowani. Najpierw 80 tysięcy Anglików dumnie ryknie "God Save the Queen", a potem się zacznie. Gerrard, Lampard, Rooney, Welbeck, Sturridge rzucą się na piłkarzy Waldemara Fornalika jak wygłodniałe lwy, żeby szybko dobić zmęczonego po Ukrainie rywala. Ktoś z was pewnie teraz pomyśli: OK, ale przecież teraz nasi mogą zagrać na luzie, na fantazji. Presja walki o punkty już na nich nie ciąży, nie spęta im nóg, bo jest - mówiąc po angielsku - „po herbacie”. Jak powiedział wczoraj komentator Polskiego Radia Andrzej Janisz „czwartego miejsca nikt już nam w grupie nie odbierze!”. To wszystko prawda. Aby jednak stawić czoła Anglikom potrzebna jest siła, kondycja, wytrzymałość. A boję się, że na boisku w Charkowie straciliśmy nie tylko marzenia, ale przede wszystkim zdrowie i serducho. Rękawicę rzuconą przez Ukraińców w pierwszych minutach tego meczu Polacy podnieśli. Gdyby nie sędzia Jonas Eriksson (szybko ostudził rywali pokazując im dwie żółte kartki) mogło dojść do krwawej jatki. Zaangażowania, walki, wybiegania tego meczu piłkarzom Fornalika odmówić nie można. Problem w tym, że w Londynie te cechy znów będą kluczowe, decydujące. I niech nikt mi w tym miejscu nie mówi, że ekipa Hodgsona jest jedną z najsłabszych angielskich reprezentacji na przestrzeni ostatnich lat. Boże - daj nam taką ekipę! W tych eliminacjach punkt z Wembley wywieźli tylko Ukraińcy, którzy w drugim grupowym spotkaniu zremisowali tam 1:1. Pozostali z jaskini lwa wyjeżdżali z pokaźnym bagażem bramek: San Marino 0:5, Mołdawia 0:4, Czarnogóra 1:4!

Boruc nie Szczęsny


Dlatego God Save the ...King Artur! Boże chroń Króla Artura! Bo bramkarza Southampton czeka totalna nawałnica. Jeżeli nadal na wyspach chce mieć status bramkarza z czystym kontem (w Premier League Boruc nie wpuścił gola od czterech spotkań) to musi zagrać tak jak w finałch mistrzostw Europy, kiedy omal w pojedynkę nie zatrzymał Niemców. Ale pytanie, czy Boruc w tym meczu w ogóle zagra? Bo po pierwsze, od dłuższego czasu ma narastający problem z pachwiną. A po drugie, może Waldemar Fornalik zmieni ustawienie i wyjdziemy nie z dwoma, tylko z jednym defensywnym pomocnikiem. Z Klichem bądź Zielińskim, a w bramce zamiast Boruca pojawi się Wojtek Szczęsny. Oczywiście, fajnie by było „być jak Pan Jan Tomaszewski”, znów utrzeć nosa Anglikom, znów ich chociaż na chwilę zatrzymać w drodze na mundial. Ale w zaistniałych okolicznościach jakoś łatwiej wyobrazić mi sobie pomeczowe angielskie nagłówki typu: „Tym razem prawdziwy klaun stał w polskiej bramce!” Dlatego dla zdrowia psychicznego Wojtka lepiej będzie, jak znów zostanie na ławce rezerwowych. Choć jestem pewien że dałby radę, to teraz na topie jest Boruc i niech tak zostanie. Z pewnością obaj zdają sobie sprawę, jak prestiżowy będzie to pojedynek, jak mogą podnieść swoje notowania na Wyspach. Ale z drugiej strony, jak bardzo w przypadku ewentualnego blamażu może ucierpieć ich dobry wizerunek w Anglii. Na jaką „szyderę” mogą narazić się w miejscowej prasie (patrz Tomasz Kuszczak po 0:6 z Hiszpanami).

Szukała go kartka

Dla człowieka, który stanie we wtorek w naszej bramce i dla całej naszej drużyny będzie to próba wagi ciężkiej. Tym bardziej, że miłościwe nam panujący selekcjoner będzie musiał załatać dziurę w środku obrony. Drugą żółtą kartkę obejrzał bowiem Łukasz  Szukała. Jak i kto go zastąpi? Być może będzie to wielki come back Marcina Wasilewskiego. Obaj do pewnego momentu świetnie funkcjonowali z Kamilem Glikiem. A może do środka trafi Artur Jędrzejczyk. Wówczas na swoją nominalną prawą stronę przejdzie Grzesiek Wojtkowiak, a na lewej pojawi się ten, który niespodziewanie przegrał z nim walkę o plac czyli Kuba Wawrzyniak. A może piłkarz TSV 1860 (grał dobry mecz, gdyby nie ta bolesna pomyłka) pozostanie na lewej stronie, a na prawą wskoczy niedoceniany Piotr Celeban. A może jednak Fornalik totalnie zaskoczy i na bokach nic nie zmieni, a na miejsce Szukały wstawi Kubę Rzeźniczaka! To by się legionista zdziwił. Pożyjemy - zobaczymy. Ciekawe tylko, jak te korekty odbiją się na naszej grze w defensywie i - co za tym idzie - dyspozycji Boruca. Co do taktyki i ustawienia tu raczej się nic nie zmieni. Po dobrym, choć ostatecznie przegranym meczu w Charkowie, Fornalik nie będzie kombinował (no chyba, że kontuzje). Skoro przynajmniej w destrukcji ten zespół funkcjonował dobrze, to raczej nie podejmie ryzyka. Nie odkryje się przed Anglikami. Zagramy bezpiecznie, tak aby ten ostatni mecz nie zakończył się dla nas i dla niego totalną katastrofą. Przynajmniej w teorii. Dlatego God Save the King Artur!