Zewsząd atakuje mnie film reprezentacji Polski rugbystów śpiewających hymn. Zaglądam na twittera od razu wskakuje na mnie grupa objętych sportowców, na facebooku wszyscy zmuszają mnie bym polubił tą zwartą ekipę wrzeszczących mężczyzn, zaczynam się bać ikonki programu pocztowego.

Co do wykonania, pewnie muzycy mieliby parę zastrzeżeń, zaangażowania i entuzjazmu nie sposób chłopakom odmówić. Pieśń wyraźnie ich pobudza, działa na nich, nie czuje się tu pozy a szczerość i spontan.  I rozumiem, że to  właśnie tak porwało publiczność. Choć pozory mogą mylić. Zasięgnąłem opinii u specjalistów dyscypliny (przyznam, że nie mam o niej zielonego pojęcia).  Dowiedziałem się, że grają w drugiej lidze światowej lecz następna informacja była dużo ciekawsza.  Otóż wyobraźcie sobie, że  w tej drużynie, której możliwościami wokalnymi  wszyscy tak się zachwycają, grało kilka „farbowanych lisów”. Craig Bachurzewski brzmi znajomo? Podobno było ich więcej, obecny trener zrezygnował z ich usług  i pewnie dlatego hymn brzmiał tak entuzjastycznie.

Sytuacja ta pokazuje jak niewiele trzeba, by dziś zaistnieć w sercach kibiców, wystarczy głośno z entuzjazmem wykrzyczeć hymn. I już. Pokazuje też jak bardzo stęskniona za wzorcem sportowca, herosa , patrioty jest publiczność Polska. Jeśli go nie ma, sama go sobie tworzy nie potrzebując do tego sukcesu. Wystarczy entuzjazm, zaangażowanie, emocje i pasja pokazana na twarzach w czasie śpiewu.
 
Emocje wyrażone w postawie,  w geście, w głosie zawsze dobrze się sprzedają, choć patrząc na sytuację z punktu widzenia trenera można dojść do innych wniosków. Myślę, że szkoleniowiec wolałby, aby na kilka chwil przed początkiem meczu, zawodnicy byli skupieni na założeniach taktycznych i sposobie ich realizacji. Chciałby uniknąć sytuacji, że stoper drużyny, w kilka chwil po gwizdku, niesiony falą patriotyzmu ruszy pod bramę przeciwnika by zdobyć dla kraju koronę króla strzelców, a lewy obrońca wyląduje na prawej  stronie ataku, bo tam jest piłka i honor ojczyzny.

Miało nie być o Wembley ale nie umiem się powstrzymać. Patrząc na wykonanie hymnu przez naszych reprezentantów przed meczem Anglia – Polska, nie widziałem tam zaangażowania, emocji, u Anglików zresztą także. Raczej  napięcie, skupienie, wnioskuję, że na taktyce. Patrząc jednak na efekt w postaci gry i wyniku, może jednak lepiej by było, aby wywrzeszczeli ten hymn, wyryczeli go wyjąc, bo przynajmniej kibice by ich za to pokochali a rezultat boiskowy raczej by się nie zmienił.

Śpiewać każdy może, od rugbystów nie gorzej.