Od kilku lat za kulisami (w środowisku piłkarskim) głośno mówi się o konflikcie między Lewandowskim a Błaszczykowskim. Wiadomo powszechnie, że nie ma między nimi wielkiej przyjaźni. I nie musi być, ale nie wiadomo dziś, czy nie przekłada się to negatywnie na sytuację w reprezentacji Polski.

Od jakiegoś czasu dużo dyskutuje się o podgrupach wewnątrz kadry. Jest „Grupa Lewandowskiego”, „Grupa Błaszczykowskiego” i trzecia – „Grupa Młodych”.

Dlaczego powstała ta ostatnia?

To proste. Młodzi nie bardzo wiedzą, do kogo mają się na zgrupowaniach przytulić. Czy do najlepszego polskiego piłkarza Lewandowskiego, czy do Błaszczykowskiego, który jest przecież kapitanem kadry i ma pewnie najlepszy kontakt z selekcjonerem.

Dać opaskę Borucowi!

To powoduje spory problem. Dostrzegamy, że na boisku pomiędzy piłkarzami nie ma podpowiedzi, a wręcz jest unikanie – jak stwierdził na konferencji prasowej prezes PZPN Zbigniew Boniek – odpowiedzialności, jak chociażby przy wyrzucaniu autów. Ewidentnie brakuje też zaangażowania wszystkich jedenastu zawodników. Ta trzecia grupa zdaje sobie świetnie sprawę, że co by się nie działo, to i tak skrytykowani będą oni, a nie gwiazdy Dortmundu.

Reprezentacja powinna być natomiast jednością!

Ekipą chłopaków spotykających się raz na kilka tygodni czy miesięcy, dającą słabszym i młodszym poczucie, że oni też tej drużynie mogą pomóc. A my mamy dwie gwiazdy – jedna najpierw kłóciła się z jednym prezesem o bilety na mecz, druga z drugim o grę w reklamówce jednego ze sponsorów kadry. A na boisku w dziesięciu meczach eliminacyjnych niemal nie zaistnieli. A na pewno nie na tyle, ile od piłkarzy Borussii wymagają nasi kibice.

Dlatego rola nowego selekcjonera, bez względu na to, kto nim będzie, powinna być zasadnicza: odebranie opaski kapitańskiej Błaszczykowskiemu! Co potem? Ja osobiście wręczyłbym ją Arturowi Borucowi. Jest najstarszy stażem, grał na mistrzostwach świata i Europy, potrafi dać kopa każdemu koledze, niezależnie od jego przynależności klubowej. To człowiek z charakterem, a takiego teoretycznie wszyscy powinni się słuchać.

Nie widać atmosfery

Kuba i Robert powinni być natomiast w tej drużynie równi wszystkim inny. Nowy trener musi dać możliwość wszystkim zawodnikom, aby zaistnieli w reprezentacji na dobre. Muszą poczuć się ważnymi ogniwami całości, nawet jeśli odstają umiejętnościami. Drużyna liczy sobie przecież dwudziestu, a nie dwóch zawodników.

Dziś potrzebujemy grupy ludzi, która po odsłuchaniu Mazurka Dąbrowskiego nie zrobi kupy w majtki a wyjdzie na murawę i zagryzie przeciwnika. A do tego niezbędna jest atmosfera, której, od momentu zaistnienia w kadrze Lewandowskiego i Błaszczykowskiego – niestety nie widać.