Przyjrzyjmy się poszczególnym oczekiwaniom
 
Jeśli główna funkcja to przekazanie zdania drużyny trenerowi to kapitan jest tylko przekaźnikiem, tubą za pomocą, której drużyna porozumiewa się z trenerem.
 
- Panie trenerze my chcemy, żeby było tak... a jak nie to muszę to skonsultować z drużyną. Ot,  narzędzie dość bierne, nic więcej, żaden splendor.

Czy  w drużynie, w której gra dwudziestu dorosłych facetów pewnych siebie i większość to gwiazdy grające w ligach zagranicznych, zdanie jednego gościa może przekonać innych do czegoś? Śmiem wątpić w siłę perswazji  choćby nie wiem jak charyzmatycznego kapitana, dużo większą rolę będzie odgrywała wtedy chęć podporządkowania się innych celom drużyny, to jest klucz.

Jak ma kapitan wstrząsnąć zespołem albo podnieść na duchu w czasie meczu? Powinien biegać od jednego do drugiego piłkarza  i opieprzać albo głaskać po plecach i pocieszać?  I w międzyczasie jeszcze grać w piłkę!  Jedyny sposób to przykład odporności psychicznej i dobra gra. Ale wtedy to kapitan powinien być wybierany w trakcie meczu i co mecz inny. Ważny jest lider sportowy nie funkcja.

Mrzonki i mity

Mam wrażenie, ze wokół funkcji kapitana narosło mnóstwo niepotrzebnych legend i oczekiwań. Patos każe postrzegać nam kapitana jako herosa mogącego wziąć sprawy w swoje ręce,  zdolnego w pojedynkę wygrać mecz.

Płomienne przemowy, wzniosłe przesłanie, łzy wzruszenia?

Budzimy się proszę Państwa!
 
Kapitan to niewdzięczna rola, którą ktoś musi na siebie przyjąć. Jako przekaźnik zostaje obarczony często głupotą nie swoją a drużyny - jeśli rzeczy, które chce przekazać drużyna są mądre to mądra jest ona nie kapitan. Jeśli drużyna nie wie co ma robić na boisku, to źle działa komunikacja między trenerem a zespołem. A kto jest przekaźnikiem? Kapitan! 

Jeżeli drużyna przegrywa mecze i gra źle, to kapitan nią nie wstrząsnął i nie dał impulsu do zwycięstwa!

Jedyny plus tej funkcji jest taki, że kapitan zawsze wyciąga pierwszy dłoń do gratulacji i ma zdjęcie z sędziami, proporczykiem  i kapitanem przeciwnika.  Po latach zaś , będzie mógł w przyszłości z obłudną dumą powiedzieć: byłem kapitanem.

Są chętni?