Gdyby nie porażka w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu z PGE GKS-em Bełchatów ubiegłoroczny beniaminek zakończyłby sezon na trzecim miejscu podium. Ale i tak czwarta lokata rozgrywek 2012/2013 to był wielki sukces i najlepsze miejsce w krótkiej ekstraklasowej historii „Piastunek”. Gdy wiosną gościliśmy prezesa Jarosława Kołodziejczyka w „Cafe Futbol” pytałem, czy nie obawia się po pierwsze: syndromu drugiego sezonu beniaminka, kiedy ten dość często miewa problemy, po drugie: sytuacji, z którą zmagał się dwukrotnie inny śląski klub, Ruch Chorzów, który po awansie do eliminacji Ligi Europy kolejne rozgrywki kończył w dole ligowej tabeli.


Szef Piasta w futbolu może nie jest za długo, ale by uniknąć podobnego scenariusza, dość solidnie się przygotował i zabezpieczył.

Csaba Horvath – ex zawodnik holenderskiej Eredivisie, Łukasz Hanzel – jeden z solidniejszych defensywnych pomocników ligi, Patrick Dytko – talent z młodzieżowego zespołu Borussii Dortmund, Carles Martinez – grający za młodu u boku Juana Maty i Javiego Martineza, Rabiola – kupiony niegdyś przez FC Porto, Collins John – który zdobywał gole dla klubu angielskiej Premier League i grał w reprezentacji Holandii, do tego solidni Krzysztof Król i Kamil Wilczek. Zespół liczebnie i jakościowo był do sezonu gotowy.

Zabójczy cios Pogoni

I nikt nie załamywał rąk, że już pierwsza europejska przeszkoda w postaci Karabachu Agdam okazała się odrobinę za wysoka. Gorzej, że na początku sezonu, a także w obu meczach z Azerami z bardzo dobrej strony pokazał się Marcin Robak. Przecież do pewnego momentu był „do wzięcia” za 50 tysięcy euro, a Pogoń sięgnęła po niego gdy okres promocji się skończył, a klauzula odejścia trzykrotnie wzrosła. I wtedy zaczął się problem. Dziś to „Duma Pomorza” przejęła rolę rewelacji. Od Piasta.

Mimo, że gliwicki zespół w napadzie ma lepszą sytuację niż … Legia Warszawa, to jednak nawet brak zaledwie jednego zawodnika wpływa na impotencję snajperską, mimo, że wydaje się, iż z potencją Piast problemów nie ma. Schemat gry był jednak ustawiony pod obecnego gracza Pogoni.  Na Robaka w czasie jednego meczu szło nawet do trzydziestu dośrodkowań czy podań.

Wilczek zadanie zastępstwa numeru „9” spełnił połowicznie, ale przynajmniej trafiał. Rabiola do sytuacji dochodzi, ale ciągle nie może się przełamać, John gubi kilogramy i bardzo długo szuka formy. Ostatnią nadzieją jest Wojciech Kędziora, który jednak przez niemal dziesięć miesięcy pauzował. Jeśli on nie zaleje dziury po Robaku, trzeba będzie szukać nowego wariantu gry. Bo jak w Gliwicach nie będzie pierwszej ósemki na koniec sezonu zasadniczego, nawet tak rozsądny i wyważony prezes jak Jarosław Kołodziejczyk nie wytrzymać…

Bohater i antybohater 14 kolejki

POZYTYWNIE: Abdul Moustapha Ouedragou (Pogoń Szczecin) – ze względów proceduralnych (trafił do Polski w kwietniu) wiosną terminował tylko w drugiej drużynie, teraz staje się jedną z najważniejszych postaci w zespole. Kapitalne dokładne długie podanie, spokój i mądrość w rozegraniu. Maksymilian Rogalski może usiąść na ławce na dłużej.

NEGATYWNIE: Jakub Rzeźniczak (Legia Warszawa) – w niedzielę ograny przez Gergo Lovrencicsa w spotkaniu z Lechem Poznań, w środę „ośmieszony” przez Wahana Geworgiana w Bydgoszczy. Zły czas obrońcy, którego niektórzy widzieli nawet w roli podstawowego stopera reprezentacji na spotkania w Charkowie i na Wembley…