Na podwórku pod blokiem królowała taktyka „kupą mości panowie”, później w juniorach „tam ja gdzie i piłka twa” na zmianę z „na nich k.......”,  w dorosłej piłce ”futbol totalny”,  wszyscy bronimy wszyscy atakujemy.  Dziś?  Jak żyć? Phi. Jak grać!?

Już słyszę dyskusję, że skoro nie mamy lewego obrońcy to grajmy trójką w obronie, nie szukajmy na siłę lewego defensora, bo dotychczasowe próby nie wypaliły. Tak sobie myślę, że to takie wygodne. Nie mam, to nie gram. Proste. Nie mam stopera to grajmy dwójką skrajnych obrońców, nie mam napastnika,  grajmy bez niego. Lewandowski nie ma podań,  dajmy mu wsparcie czterech ludzi, grajmy trójką z przodu. Nie mam bramkarza wstawmy dwóch…

Jak to łatwo obracać liczbami. Rysować kreski, kropki na papierze, tablicy. Jednym ruchem dłoni z flamastrem robić przerzut na drugą stronę boiska, rotacyjnie przestawiać zawodników, błyskawicznie reagować na sytuację boiskową.

Kiedyś miałem trenera (były reprezentant), który wystawił na mecz ligowy po dwóch bocznych pomocników, na odprawie funkcjonowało wszystko wspaniale, prowadziliśmy już ze 3:0. W trakcie meczu, do przerwy wynik wiele się nie różnił, 4:1 dla przeciwnika. Wszystkie bramki padły…. Zgadniecie skąd? No oczywiście, że ze środka. 

Ten sam szkoleniowiec, w szatni na tablicy demonstrował nam ćwiczenie polegające na dośrodkowaniu wślizgiem z linii bocznej.  Nadawał piękną rotację piłce kredą, każde kopnięcie było „na nos” z aptekarską decyzją. To nic, że na murawie piłka ledwo dolatywała do szesnastki a piłkarz miał non stop poobdzierane uda.  Drobiazg. I tylko z trybun słychać było okrzyki:

- Trawę z tyłka wyjmij!

Trudne są początki nowatorskiej myśli szkoleniowej.

A odpowiedzialność za wszystkie papierowe pomysły jest często taka, jak bocznych pomocników za grę obronną w systemie 4-4-2, czyli najczęściej żadna niestety.

I tak sobie myślę, że czasem za bardzo skupiamy się na liczbach. Cyfry, kreski, linie przysłaniają nam piłkę, gmatwają prostotę gry, często najoczywistszą prawdę ukrywają w gąszczu schematów taktycznych.

Na koniec, na boisku i tak najważniejsze okazują się dwie liczby a w zasadzie jedna.

1 na 1

Z przodu i z tyłu.