Mógłbym tak jeszcze trochę... Jasny, prawdziwy obraz naszej reprezentacji, bez ściemniania, owijania w bawełnę, całe spektrum naszych mankamentów prezentowanych przez całe eliminacje w większym bądź mniejszym wymiarze.
Świetnie!

To bardzo komfortowa sytuacja dla trenera. Po pierwszym meczu zna wszystkie wady i bolączki swojej drużyny, podane mu zostały jak na tacy, teraz tylko wybierać co naprawiać jako pierwsze. Nie musi się zastanawiać co tu poprawić, czy robić jakieś zmiany, czy szukać jakichś innych rozwiązań. On to już wszystko wie, dostał tą wiedzą między oczy już w ciągu pierwszej połowy meczu.

Mimo wszystko jestem optymistą. Mam nadzieję, że wszyscy się czegoś wczoraj nauczyli. Tak, to porażki uczą,  nie zwycięstwa, one tylko budują atmosferę a na to przyjdzie czas potem. Liczę, że piłkarze już wiedzą, że sama wymiana trenera nie zmieni oblicza drużyny, nie będzie: pstryk i gotowe. Myślę, że trener też wie, że samymi opowieściami w mediach, entuzjazmem choćby nie wiem jak zaraźliwym,  nie zbuduje sprawnie działającej drużyny.

Nie chcę wystawiać indywidualnych ocen, bo wydaje mi się to bezcelowe, jeden mały wyjątek zrobię dla Mączyńskiego. Bardzo chciałbym mu się dłużej przyjrzeć na boisku, bo wczoraj w kilka minut zagrał więcej ciekawych piłek niż jego koledzy z pomocy przez cały mecz. Mam nadzieję, że rośnie nam wszechstronny środkowy pomocnik, który będzie równie dobrze czuł się w defensywie jak i w rozegraniu piłki, obym się nie mylił.

Wychodzę z założenia, że w kiepskim mechanizmie, nawet świetne jakościowo tryby będą zgrzytać (Lewandowski, Błaszczykowski),  a odwracając sytuację - w  naoliwionym sprzęcie nawet kiepskiej jakości części zadziałają dobrze. Priorytetem jest zmuszenie piłkarzy do odpowiedniego sposobu gry, by wiedzieli jak mają się zachowywać w konkretnych boiskowych sytuacjach. Myślę więc, że grzecznie poczekam na efekty pracy zegarmistrza licząc, że wie jak funkcjonują szwajcarskie zegarki, bo w jego pracowitość,  perfekcjonizm i determinację  nie zwątpię.

Na wtorkowy mecz będę patrzył w dalszym ciągu jako na test. Nie będę oczekiwał wyniku, dobrej gry, emocji, zachwytu. Chcę w dalszym ciągu dużej ilości informacji o funkcjonowaniu poszczególnych zestawień a także o realizacji założeń, o odporności psychicznej zawodników, radzeniu sobie ze stresem. Teraz chcę ocen i eksperymentów,  bo wiem, że bez nich nie będzie szans na zbudowanie silnej drużyny. Jeśli tego etapu nie będzie to pozostaje liczyć na szczęście, przypadek i składanie klocków po omacku.

Nie zaufam monterowi z opaską na oczach.