Analizując rozgrywki ligowe w Orlen i PlusLidze dochodzę do wniosku, że posiadamy bardzo mało zawodniczek i zawodników wszechstronnie wyszkolonych. Przykłady tych najwszechstronniejszych, na poziomie reprezentacyjnym, to Winiarski i Skowrońska-Dolata.

Problem - według mnie - leży w zbyt wczesnej specjalizacji. Właśnie dlatego za często mamy sytuacje, że zawodnik/zawodniczka atakująca nie potrafi dobrze wystawić piłki czy poprawnie zagrać w obronie, bo jest zmieniany/zmieniana przez libero. Do tego nie wie, jak atakować z drugiej linii.

W walce o najwyższe trofea dwa-trzy błędy popełniane przez niewszechstronnie wyszkolonych graczy powodują porażkę i stratę medalu. Przykład - mistrzostwa Europy mężczyzn i przegrana Polaków z Bułgarami.

Problemów jest dużo więcej. Spójrzmy na przyjęcie zagrywki. Trening tego elementu nie uwzględnia lub zbyt mało jest wyczulony na jak najwcześniejszą ocenę tego, gdzie zaserwowana piłka spadnie. Co - oczywiście - natychmiast przekłada się na spadek szans, by poprawnie wykonać przyjęcie.

Dobrze odbijających sposobem dolnym mamy co najmniej 60-70 procent zawodników. A umiejętność oceny, w które miejsce boiska piłka spadnie, pozwoliłaby im wszystkim na przyjmowanie. Ta ocena jest sednem sprawy w poprawnym przyjęciu, co naturalnie jest łatwiejsze w żeńskiej siatkówce niż w męskiej.

Następny problem - zagrywka. Często padają błędy po przerwach, a wynikają ze złego podrzucenia piłki lub złej ocenie skali ryzyka. Czasami dochodzi jeszcze błędna analiza swoich mentalnych możliwości: czuję się lepiej - zaryzykuję, nie czuję się pewnie, nie będę ryzykować.

W mojej pracy treningowej rozróżniam dwa rodzaje ćwiczenia zagrywki. Pierwszy - technika podrzutu,  dokładność i powtarzalność. Drugi - zagrywka tzw. meczowa. W pierwszym przypadku stosuję ćwiczenia na ścianie, nie na boisku, aby w pełni się skoncentrować na podrzucie i uderzeniu piłki. Z kolei zagrywka meczowa doskonalona jest przez cały trening (przerwanie ćwiczenia, wykonanie zagrywki, powrót do ćwiczenia, itd). Przerwy w treningach na uzupełnienie płynów powinny odbywać się nieregularnie, podobnie, jak w meczach. Przed i po przerwie wykonujemy jedną zagrywkę. W meczowej walce liczy się przecież tylko pierwszy serwis - popsuty lub za łatwy nie da nam szansy na drugi. A zatem nawet po asie podejście do następnej zagrywki powinno być takie, jakie było do pierwszej.

Motto - najpierw wszechstronność i wyszkolenie rzemiosła siatkarskiego, a dopiero potem, na tej bazie, wybieranie najlepszych elementów i specjalistyczna opieka. Wtedy będziemy nazywać kogoś siatkarzem lub siatkarką, a nie - na przykład - środkowym/środkową.