Ale oczywiście takiego turnieju nie będzie, bo walczą dla różnych organizacji i mają inne aspiracje. Daniel Omielańczuk jest jedynym polskim ciężkim w UFC, ma już za sobą zwycięski debiut  przez nokaut z Nandorem Guelmino i czeka teraz na następną walkę.

Damian Grabowski właśnie zdobył pas wymagającej rosyjskiej organizacji M-1 Challange, poddając trójkątnym duszeniem Kenny’ego Garnera ze Stanów Zjednoczonych. Grabowski chce do UFC i ma mu w tym pomóc jeszcze jedna walka na PLMMA w Legionowie pod koniec roku, ale szef rosyjskiej organizacji Vadim Finkelstein zapowiedział, że mistrz zmierzy się z triumfatorem tegorocznego turnieju M-1 Grand Prix, którym został inny Polak  Marcin Tybura. Nie wiemy wobec tego czy czeka nas bratobójczy pojedynek na szczycie polskiej kategorii ciężkiej, czy Grabowski od przyszłego roku będzie już w UFC. A Marcin Tybura, ciągle niepokonany  27-latek z Uniejowa, zwycięstwem nad dobrze znanym u nas Konstantinem Gluhovem, wyrobił sobie świetną markę i aż prosi się o konfrontacje z najlepszymi polskimi ciężkimi. Do czołówki wrócił Michał Kita, który efektownie zrewanżował się w Zabrzu amerykańskiemu zawodnikowi D.J. Lindermanowi za porażkę z Bełchatowa i też mówi o UFC.

Klasą sam dla siebie, bo chyba bez możliwości poważnej konfrontacji z najlepszymi Polakami jest mistrz KSW Karol Bedorf. On raczej nigdzie się nie wybiera, oni wzrok mają skierowany w zupełnie innym kierunku. To może kiedyś walka z Mariuszem Pudzianowskim? „Pudzian” jest już poważnym zawodnikiem i choć w walce z „Coco” faworytem by nie był, to lubi wyzwania.

Na swoje szanse czekają również Szymon Bajor, Michał Andryszak i Michał Włodarek, a także Kamil Waluś, który jeśli pokona we Wrocławiu Oli’ego Thompsona na KSW 25, zgłosi duże aspiracje. Pawła Nastuli raczej już nie zobaczymy. Wiek i dość dramatyczne okoliczności porażki z Bedorfem zachętą do następnego pojedynku raczej nie są.

To dobra grupa, w większości perspektywicznych zawodników. Mają ambicje, chęć do treningu i możliwości. I będą coraz lepsi i bardziej znani. Kto by pomyślał, że mamy taką ciężką artylerię.