Życzeniowe podejście do świata to często sposób na kłopoty. Prezes zażyczył sobie mistrzostwa Polski i dostał!!! Na nieszczęście. Zmierzam do tego, że nie życzenia decydują o sukcesie; nie skoki poprzez kilka schodków, omijanie pięter w drodze na szczyt, tylko codzienny kroczek, po jednym schodku, w sumie daje wymarzony efekt. Nawet jeśli udaje się poprzez omijanie schodków osiągnąć sukces, to za chwilę okazuje się, że można spaść ze chodów, bo … poręczy się nie zrobiło.

Przypominam sobie jakiś czas temu, jak podśmiewaliśmy się wszyscy z Piotrka Świerczewskiego, który podpierał się swoimi kontaktami w światku trenerskim. Kogo on tam nie miał wpisanego w swoim telefonie? Same tuzy światowej piłki, angielska, francuska, wszędzie miał znajomości popularny Świr. Też szukał pracy. I co ? I śmialiśmy się wszyscy.

Teraz też się śmiejemy?

Od tego jakie pytania postawimy, zależy odpowiedź, która może się pojawić. Odkrywcze - no nie?

Pytam. Czemu trenerem Legii nie jest Piotrek Świerczewski skoro jest Berg?

Berg trenerem, bo Alex będzie odbierał telefony od niego?

Choć tak patrząc na fizjonomię Berga i moją, to służę pomocą, gdy będzie miał problemy.

Nikt nie zauważy różnicy!

Muszę sprawdzić kontakty w komórce!