Po raz drugi, niemal w tym samym momencie drugiej rundy, Chris Weidman zwyciężył w mistrzowskim pojedynku kategorii średniej najwybitniejszego zawodnika w historii wszechstylowej walki wręcz. Być może zakończył jego karierę. Silva jest już po operacji w szpitalu w Las Vegas. Kość piszczelowa została zespolona specjalnym gwoździem chirurgicznym, a kość strzałkowa nastawiona. Brazylijczyk pozostanie pod opieką lekarzy jeszcze kilka dni, ale najważniejsza jest data wyleczenia. Na razie rokowania cechuje ostrożność. To może trwać od trzech do  sześciu miesięcy. W wersji optymistycznej Silva będzie miał już 39 lat, piękną karierę, pełny portfel i zdrowie. To czy będzie miał motywację i chęć jest wielką niewiadomą.

Oczywiście wydarzenia z ostatniej walki zdeterminowały przekaz z Las Vegas, ale zakończenie roku federacji UFC przyniosło wiele innych emocji.

Świetny pojedynek kobiet. Ronda Rousey potwierdziła dominację, choć Mieshę Tate pokonała dopiero w trzeciej rundzie, oczywiście firmową dźwignią łokciową. Ronda jest groźna, silna i świetna, ale też bezczelna i arogancka. Po walce odmówiła pokonanej rywalce podania ręki. Już na konferencji prasowej po gali UFC 168 ogłoszono, że jej następną rywalką będzie Sara McMann, podobnie jak „Rowdy” medalistka olimpijska, ale w zapasach i że ta konfrontacja będzie miała miejsce już za dwa miesiące.

Z najlepszymi zawodnikami wagi ciężkiej chce walczyć Travis Browne. Hawajczyk w niezwykle brutalny sposób odprawił łokciami weterana MMA, Josha Barnetta, a potrzebował do tego ledwie minuty. Teraz na drodze do mistrzostwa stanie Fabricio Werdum. Browne, całkowicie zasłużenie, wziął nagrodę za nokaut wieczoru. Pozostałe, za poddanie i walkę wieczoru przypadły bohaterkom kobiecego pojedynku, choć mocnym kandydatem był tu Jima Miller, który niezwykle efektownie, bo z dołu, wygrał balachą  z Fabricio Camoesem.

Przed czasem zwyciężył również Dustin Porier, który dał się wystrzelać  Diego Brandao, a pod koniec pierwszej rundy rozpoczął bombardowanie pod siatką, które odebrało Brazylijczykowi siły i chęć kontynuowania pojedynku.
To była krótka gala. Zdemolowany Chris Leben odmówił wyjścia do drugiej rundy walki z Uriah Hallem, Michael Johnson znokautował jednym ciosem Gleisona Tibau, a Robbie Peralta serią Estevana Payana.

Nie trzeba jechać do Brazylii, by oglądać takie zakończenia. Tylko trzy pojedynki zakończyły się decyzjami, a Brazylijczycy ponieśli klęskę. Walczyło czterech, wszyscy przegrali przed czasem, trzech w pierwszych rundach.