Kalendarz dla każdego fana sportów motorowych jest prosty. Jesienią kończą się sezony najważniejszych imprez. Oficjalnym zakończeniem jest coroczna gala Międzynarodowej Federacji Samochodowej, gdzie mistrzowie świata otrzymują swoje puchary. Kolejne tygodnie to już święta i oczekiwanie na Nowy Rok. Zaraz po Sylwestrze rusza zawsze niebezpieczny, ale i niezwykle intrygujący Rajd Dakar. Ma swoich licznych fanów, ale dla wielu kibiców jest zwiastunem. Sygnałem, że już niebawem najlepsi kierowcy WRC ruszą na trasy legendarnego Rajdu Monte Carlo. To z kolei oznacza, że sezon zaczyna się na dobre, bo w tym czasie wielbiciele wyścigów niecierpliwie odliczają dni do prezentacji bolidów i pierwszych testów przed sezonem Formuły 1.

Wróćmy jednak do Monte Carlo. W Monaco niebawem zbiorą się najlepsi kierowcy rajdowi świata, gdzie ruszą do walki w najstarszym kontynuowanym cyklicznie rajdzie. W tym roku dla większej liczby kibiców znad Wisły będzie bacznie obserwowaną imprezą. Powodem jest oczywiście Robert Kubica. Dla niego to będzie pierwszy start w nowym zespole.

Nie ma co ukrywać, że po niesamowitym poprzednim sezonie i tytule w WRC2, wielu liczy na kolejny rewelacyjny rok już w ścisłej elicie WRC. Kubica nastroje tonuje. Na każdym kroku powtarza, że brakuje mu doświadczenia i wciąż jest na etapie nauki. Stąd przed pierwszą eliminacją w mistrzostwach świata Kubica postanowił przygotować się startując z nowym pilotem Maćkiem Szczepaniakiem w austriackim Rajdzie Janner, pierwszej eliminacji mistrzostw Europy.

Tak się przygotowywał, że imprezę wygrał. Rzecz o tyle imponująca, że rajd do łatwych nie należał. Było mnóstwo błota, lodu, deszczu i różnorakich zdarzeń w tym awarie, kara za falstart i nawet kilka błędów. A jednak Kubica wygrał swój pierwszy rajd z cyklu ERC.

Może dla kogoś to nic nadzwyczajnego. Ostatnio ku mojemu zdziwieniu dowiedziałem się, że nawet tytuł w WRC2 to żadne osiągnięcie. Ja się cieszę. Ten austriacki rajd pokazał, że Kubica cały czas się rozwija. W tym roku czeka go trudne zadanie. Walka z Ogierem, Neuvillem, Latvalą czy Ostbergiem nie będzie łatwa. Nauka znów może sprawić, że którejś z imprez Polak może nie ukończyć, ale na koniec i tak liczyć się będą wyniki.

Rok temu Kubica wygrał w WRC2 i został osobowością roku, choć w Polsce niezbyt liczna, ale głośna grupa i tak zapamiętała tylko wypadki. W tym roku również pojawią się „znawcy”, którzy wytłumaczą nam, że Kubica jest słaby i tylko rozbija samochody. Zresztą nie tylko on. Najlepszy polski piłkarz Robert Lewandowski też dla wielu jest przereklamowany. A tak w ogóle to w Bayernie tylko ławka i trybuny na niego czekają. Agnieszka Radwańska, najlepsza polska tenisistka, z kolei to ma tylko szczęście, że rywalki są mało utalentowane. Tak to już jest, że najtrudniej zostać prorokiem we własnym kraju. A może jest coś w tej starej prawdzie, że jeśli wszyscy cię lubią, to znaczy, że nic nie osiągnąłeś...