Dyskusja w Polsce wokół kandydatury Kraków 2022 jest zaskakująca. Ciągle na "nie", mnożąc wątpliwości i jeszcze posiłkując się, w sposób całkowicie absurdalny, przykładem Soczi 2014. Rzecz jasna w kontekście Soczi na pierwszym miejscu wymieniając gigantyczną sumą 40 miliardów euro. Szef Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, Thomas Bach tłumaczy: „Budżet na samą organizację Igrzysk Olimpijskich w Soczi wynosi 1,6 miliarda euro i nie odbiega od poprzednich preliminarzy”.

Bach w wywiadzie dla „Bild am Sonntag” dodaje: „Rosja – organizując Igrzyska Olimpijskie w Soczi – wykorzystała to wydarzenie do całkowitej przemiany regionu, który był staromodny i zapuszczony. Celem była nowoczesność, służąca uprawianiu sportu, turystyce, a także targom i kongresom. Inwestycje, które poczyniono posłużą społeczeństwu dziesiątki lat”. My Polacy, zaskakująco często wyliczamy Rosji pieniądze. Kto jednak zabroni inwestować 6. gospodarce świata? Państwu, które ma najwięcej złóż energii i surowców naturalnych na świecie? Krajowi, który liczy ponad 140 milionów mieszkańców... Z jakiej racji krytykujecie, panowie publicyści? Chcieli to wydali. Wielka nacja, która realizuje politykę imperialną. A Amerykanie to co realizują? A Chińczycy to jak chcieli się pokazać przy okazji Pekinu 2008 roku? A Brytyjczycy przy okazji Londynu 2012?

II Rzeczpospolita nie bała się wyzwań

Wróćmy na nasze podwórko - łączenie stanu służby zdrowia z poprawą infrastruktury w Polsce, w tym infrastruktury sportowej, jest po prostu błędem logicznym. Nie budowaliśmy autostrad w latach dziewięćdziesiątych i służba zdrowia podupadała. W ostatnich kilku latach autostrady – mniej lub bardziej udolnie – budowaliśmy, a służba zdrowia dalej przeżywa zapaść. Dokończymy siatkę autostrad A 1, A 2 i A 4, a może nawet zbudujemy „zakopiankę”, a czy służba zdrowia będzie w lepszym stanie? To zależy od mądrych decyzji polityków, którzy zresztą mają bardzo różne wizje...

II Rzeczpospolita powstała, jak feniks z popiołów. Była państwem, które borykało się z mnóstwem problemów, wynikających choćby tylko z faktu, że poszczególne regiony przez ponad 120 lat rządzone były przez jakże różnych zaborców. II Rzeczpospolita nie bała się jednak wyzwań. Biedy i analfabetyzmu nie zlikwidowano przed 1939 roku. Jednocześnie porywaliśmy się na wielkie projekty, jak Gdynia (skoro Niemcy ograniczali nam dostęp do portu w Gdańsku), czy Centralny Okręg Przemysłowy. Inwencja premiera Eugeniusz Kwiatkowskiego zadziwia do dziś. W 1939 roku Zakopane zorganizowało mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym. Prezydent Warszawy, Stefan Starzyński na 37. sesji MKOl-u w 1937 roku w hotelu „Bristol” wstępnie wysunął kandydaturę naszej stolicy do organizacji letnich Igrzysk Olimpijskich w 1948 lub 1952 roku...

Tomasz Sekielski w programie „Po prostu” bezceremonialnie zaatakował projekt organizacji zimowych Igrzysk Olimpijskich w Krakowie w 2022 roku. Cenię Sekielskiego za jego spojrzenie na wiele spraw, ale tym razem byłem rozczarowany populizmem – szczególnie w materiale zapowiadającym dyskusję. Sam prowadzący eksponował koszt budowy toru bobslejowo-saneczkowego - bodaj za 186 milionów złotych.

„Taki tor w Turynie - wybudowany za ponad 70 milionów euro - później trzeba było rozebrać” - padło na antenie TVP. Czy naprawdę Zakopanego, więcej nawet Polski, nie stać na tor bobslejowo-saneczkowy? Czy po Igrzyskach Olimpijskich trzeba byłoby go rozebrać? Absurd! Czy w Zakopanem nie powinno być trasy do biegów i biathlonu, dopiero drugiej w Polsce po Jakuszycach? Czy w Zakopanem nie należy wyremontować małych skoczni, aby wspomóc szkolenie młodych następców Adama Małysza i Kamila Stocha?

Otwarcie? Na Błoniach!

Największy zgryz z Krakowem 2022, miałem jeśli chodzi o ceremonię otwarcia. Szef sportu w Polsacie, Marian Kmita w okamgnieniu wymyślił: „A dlaczego nie miałoby się to odbyć na Błoniach? Dlaczego musi być stadion?”. Kraków pobudował w ostatnich latach dwa stadiony – Wisły i Cracovii, ale żaden z nich nie nadaje się na arenę otwarcia zimowych Igrzysk Olimpijskich. Dlaczego nie Błonie, historyczne miejsce z wielu względów, na których nieprzebrany tłum witał Jana Pawła II, a mógłby powitać Igrzyska? A wioska olimpijska w Krakowie? A dla studentów! Rok w rok w stolicy Małopolski przebywa 200 tysięcy studentów. Dlaczego nie pobudować wioski, która później przekształcona zostałby w kampus z prawdziwego zdarzenia?

W Krakowie, ale także w Katowicach i Oświęcimiu, odbyłyby się mecze hokejowe. Senator Andrzej Person pół żartem, pół serio, komentuje to następująco: „Już dziś Czesi i Słowacy pytają mnie o bilety na turniej hokejowy Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku”. Dalej dowodzi: „To byłyby wspaniałe Igrzyska, na których wszystkie areny wypełniliby kibice”. Person jest jednym z nielicznych, który pełną piersią broni idei zimowych zmagań świata w Polsce. Więcej – uważa, że Polska nie stoi na straconej pozycji w konkurencji z Pekinem/Zhanghiakou, Lwowem, Ałmaty i Oslo. Podobno sam szef MKOl, Thomas Bach przychylnym okiem patrzy na naszą kandydaturę.

Praktycznie najmniejszych szans nie ma Lwów do spółki z Tysowcem (narciarstwo klasyczne) i Wołowcem (narciarstwo alpejskie). Ponad 10 miliardów dolarów miałyby kosztować ukraińskie Igrzyska, ale dziś kraj naszych sąsiadów pogrążony jest w totalnym chaosie. Pekin i oddalone o 170 kilometrów Zhanghiakou to też kandydatura, która ma małe szanse. Chiny są co prawda stabilne i niezwykle ambitne, ale... Po pierwsze Pekin w 2008 roku gościł letnie Igrzyska Olimpijskie.

Azja po raz trzeci? To byłoby niesprawiedliwe


Po drugie byłby to już trzecie z rzędu zimowe igrzyska w Azji. Soczi położone jest w Azji, kolejne igrzyska w 2018 roku również odbędą się na tym kontynencie – w Pyeongchangu (Korea Południowa). Azja trzeci raz z rzędu? To niemożliwe! A może jednak? Ałmaty to bogaty Kazachstan, gdzie Igrzyska w 2022 roku odbywałby się praktycznie w jednym miejscu. Siła lobbingu Kazachstanu jest nadzwyczajna. Dość powiedzieć, że prezydentowi Narsułtanowi Nazarbejowi służy – rzecz jasna radą - nasz były prezydent Aleksander Kwaśniewski, a także wielu innych prominentnych polityków Zachodu... Tak jak nie wierzę w Pekin z Zhanghiakou, tak nie wykluczałbym kandydatury Ałmaty, mimo że to również Azja...

Sebastian Parfjanowicz – na łamach magazynu „Champion” - w kapitalnym tekście o konkurentach Krakowa w 2022 roku przy Oslo pisze w tytule: „AND THE WINNER IS...”. Ta formułka tradycyjnie zarezerwowana jest dla zwycięzcy. Oslo do spółki z Lillehammer może być wygranym latem 2015 roku. Jednak, czy Kraków - kandydujący wspólnie z Zakopanem i Jasną, na Słowacji, gdzie zaplanowano konkurencje alpejskie – ma oddać pole bez walki? Senator Person przekonuje: „Naprawdę musimy rozwijać nasz kraj w oparciu o takie projekty. I proszę mi wierzyć, że niedźwiedzie i świstaki w Tatrzańskim Parku Narodowym nie są zagrożone w najmniejszym stopniu. Powiem więcej, że wyobrażam sobie tunel łączący Zakopane ze słowacką stroną”. Nie wyobraża sobie tego tunelu wielu ekologów, czy mędrców, którzy rzecz jasna nigdy nie byli w Austrii, Szwajcarii, czy we Włoszech, gdzie tuneli są setki...

Oslo – 50 procent szans (Norwegii czar), Ałmaty – 30 procent („petrodolarów” czar), Kraków 20 procent (nasz i Słowaków czar) - tak na dziś oceniam szanse poszczególnych kandydatur, jeśli chodzi o organizację XXIV zimowych Igrzysk Olimpijskich. 48 milionów złotych ma kosztować aplikacja, która pozwoli realnie powalczyć przed sesją MKOl-u w 2015 roku. Naprawdę nie muszą to być źle wydane środki, nawet jeśli ostatecznie to Oslo miałby organizować zawody. Kraków 2022, a jeśli nie za osiem lat, to może za dwanaście, czy za szesnaście lat – a w międzyczasie inwestycje, poczynając od zadaszenia toru łyżwiarskiego w Zakopanem. Abyśmy mogli szkolić następców Zbigniewa Bródki!

Monachium to zły przykład


Pada argument, że Monachium nie chciało igrzysk, bo za drogo. To odpowiedź zdawkowa. W referendum mieszkańcy odrzucili organizację Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku, ale wpłynęły na to różne lobby. Swoje dorzucili ekolodzy. Kto gościł w Monachium, ten doskonale zdaje sobie sprawę, jak rozwinięte jest to miasto – także dzięki organizacji letnich Igrzysk Olimpijskich w 1972 roku, czy finałów piłkarskiego Mundialu w 1974 i 2006 roku. Kilkanaście linii metra, fantastyczna sieć autostrad, którymi można udać się we wszystkich kierunkach – również do alpejskiego ośrodka w Garmisch-Partenkirchen, czy do austriackiego Tyrolu...

A u nas cała Polska stoi w korkach na Podhalu, gdy przychodzi okres świąteczno-sylwestrowy, czy później szkolnych ferii zimowych. Dlaczego mamy w tym trwać? Czy prawdą jest, że premier Donald Tusk przerzucił środki wstępnie przeznaczone na „zakopiankę” na inne inwestycje, bo na Podhalu wygrywa PiS? Jeśli tak się stało, to w korkach stoją zwolennicy wszystkich partii. To w umownym korku stoi hasło rozwoju Polski poprzez turystykę, która daje miejsca pracy.

Nota bene premier Tusk gościł kilka dni temu w Białce Tatrzańskiej, która jest przykładem mądrości górali, którzy kilkanaście lat temu zjednoczyli się, a dziś oferują karnet Tatry-Ski, który obejmuje kilkadziesiąt wyciągów w siedmiu stacjach narciarskich czterech miejscowości. I ciągle się rozwija. Nic dziwnego, że mieszkańcy Białki żartują: „Co jest najlepszego dla narciarzy w Zakopanem? Bus do Białki!”. Inicjatywa zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku posłuży wszystkim w Małopolsce i na Podhalu, a tak naprawdę posłuży Polsce.