Pierwsze koncepcje selekcjonera dotyczące personaliów nie wypaliły. Zakochanie w piłkarzach Górnika Zabrze, tak mocno wyeksponowane w powołaniach na mecze ze Słowacją i Irlandią powoli, jak to często w życiu bywa, wygasło. Być może do reprezentacji powołanie dostanie jeszcze po wyleczeniu urazu Paweł Olkowski, ale to też wcale nie jest takie pewne. Oglądam regularnie i analizuję mecze FC Koeln i na razie nie wygląda na to by doświadczony reprezentant Słowenii Miso Brecko miał ochotę oddać Polakowi już za cztery miesiące miejsce w składzie.

Świerczewski grzecznie się meldował. Co z Mączyńskim?

Ciekaw jestem czy z Azji na kadrę będzie też przylatywał Krzysztof Mączyński. Górnik skasował za pomocnika dwa miliony złotych, a Mączyński kasuje dobrze Chińczyków. Pomocnik zdążył wywalczyć już Superpuchar Chin, ale na bój ze Szkotami nie przyjedzie. Jeśli ma być ważną postacią w reprezentacji, to zwolnienia z przyjazdu nie rozumiem. Nie obchodzą mnie interesy chińskiego klubu. Mączyński nie ma żadnego doświadczenia międzynarodowego, a Nawałka nie ma praktycznie w ogóle czasu na formułowanie składu. No chyba, że selekcjoner mocno się zawiódł postawą piłkarza, który nie negocjował nawet z nowym pracodawcą pozwolenia na wyjazd z reprezentacją ligi do Zjednoczonych Emiratów Arabskich i sam świadomie z Mączyńskiego zrezygnował.

Kiedyś Piotr Świerczewski meldował się grzecznie na zgrupowaniach jako zawodnik japońskiego klubu Gamba Osaka; meczów kadry nie wybierał sobie również Jacek Bak przylatując z katarskiego Al- Rayyan.

Nie sprawdziła się też Nawałce koncepcja z postawieniem na Adriana Mierzejewskiego. Przed meczami ze Słowacją i Irlandią selekcjoner przekonywał, że wokół rozgrywającego Trabzonsporu zbuduje naszą grę do przodu w drugiej linii. Nie zbuduje, bo właśnie z niego zrezygnował. Ponieważ do rozpoczęcia eliminacji po meczu ze Szkocją zostaną już tylko mecze z Niemcami i Litwą, trudno przypuszczać aby grę kadry w spotkaniu o punkty z Gibraltarem 7 września poprowadził właśnie Mierzejewski.

Kamiński odłożony na półkę

Efektowne hasło, które robiło wrażenie - defensywa z nowym szefem Marcinem Kamińskim - też musi zostać odłożone na półkę. Kamiński na razie nie potrafi ustabilizować formy na poziomie ekstraklasy i przed nim naprawdę dużo pracy. Zamiast występu na Stadionie Narodowym ze Szkocją zagra w Bialymstoku z młodzieżówką przeciw Litwie. Dołączy do niego także kolejny nowy reprezentant Rafał Leszczyński z Dolcanu Ząbki. I to pewnie na ławkę.

Ponieważ nasza młodzież zagranicą albo zawodzi albo kompletnie się nie liczy, to też na razie nie jest żądną alternatywą dla podstawowych graczy. Teoretycznie? Jest bogato. Wszołek, Salamon ( Sampdoria), Pawłowski (Malaga), Zieliński (Udinese), Milik (Augsburg), Furman (Tuluza), Wolski (Fiorentina), Borysiuk (Wołga) czy Skorupski (Roma). Praktycznie? Jest nieciekawie, bo żaden z nich nie jest w swoim zespole postacią wiodąca i niestety prawie wszyscy z nich częściej siedzą na ławce bądź na trybunach niż grają.

Nawałka kontynuuje eksperyment z Maciejem Wiluszem. Chłopak ma 26 lat. Umiejętności teoretycznie naprawdę niezłe, ale pamiętamy też jego ostatni sezon w ekstraklasie w barwach Bełchatowa, naznaczony błędami w wielu meczach. Bilans ligowy ma Wilusz w swojej przygodzie z piłką na razie śmieszny. Pięć lat pobytu w Holandii bez żadnego poważnego grania, 33 mecze w ekstraklasie, 34 w pierwszej lidze. Ciężko wiarę selekcjonera w piłkarza logicznie wytłumaczyć, ale może w jego przypadku Nawałka okaże się wizjonerem.

Ostrzolek - nowa nadzieja z Augsburga?


To co było już jasne kilka tygodni temu znalazło potwierdzenie w powołaniach. Kamil Glik, Eugen Polanski, Ludovic Obraniak, Sławomir Peszko, Maciej Rybus czy Mateusz Klich to nie są wirtuozi światowego futbolu. Jednak w hierarchii polskiej piłki reprezentacyjnej to piłkarze, którzy jeśli będą odpowiednio przygotowani, są w stanie grać na dobrym poziomie.

Osobiście, przy kontuzji naszego kapitana Kuby Blaszczykowskiego, brakuje mi w tej kadrze Kamila Grosickiego. Dał trenerowi Nawałce impuls, zmienił klub, grywa ostatnio więcej niż Peszko i Rybus, a w silnej lidze francuskiej ma już na koncie 3 asysty w 4 meczach.

I jeszcze sprawa Matthiasa Ostrzolka – 23 letniego lewego obrońcy z Augsburga. Chłopak gra świetnie i ma w obecnym sezonie Bundesligii już 7 asyst. Arek Milik informuje, że mówi po polsku i nie wyklucza gry dla nas. Może zatem warto w najbliższej przyszłości wpaść właśnie do Augsburga na szczera rozmowę zamiast lecieć na kolejny mecz Ligi Mistrzów do Dortmundu?

Czasu mało, pracy ogrom. Eliminacje tuż, tuż.