Na początek wyjaśnienie. Podczas transmisji w Bethlehem mówiłem, że dla telewizji NBC punktował czołowy pięściarz kategorii junior ciężkiej BJ Flores. Ten sam, który widział przegrane Adamka w walkach z Eddie Chambersem i Steve’em Cunninghamem. Tym razem BJ Flores miał widzieć wygraną Polaka z Głazkowem, ale to nieprawda.

Spotkałem Floresa po walca, już grubo po północy w lobby Sands Casino i spytałem, czy faktycznie wypunktował zwycięstwo Adamka. Ten z miejsca zaprzeczył i powiedział, że tym razem dla NBC punktował Larry Hazard, były szef Komisji Bokserskiej w stanie New Jersey. – Dla mnie lepszy był Głazkow, ale na pewno nie wygrał tak wysoko, jak to widzieli sędziowie – powiedział BJ Flores.

Amerykański pięściarz dodał jeszcze, że Ukrainiec go zaskoczył stylem w jakim wygrał ten pojedynek. – Był znakomity pod każdym względem. Wiedziałem, że jest dobrym pięściarzem, ale nie sądziłem, że tak znakomitym – dodał Flores, współpracujący z NBC.

Faktycznie, Głazkow, wicemistrz świata amatorów z Chicago (2007) i brązowy medalista igrzysk w Pekinie (2008) stoczył swoją najlepszą walkę w zawodowej karierze.

Patrząc z perspektywy czasu szkoda, że do tej walki nie doszło w listopadzie minionego roku, ponieważ Adamek się rozchorował. Głazkow wykorzystał ten czas perfekcyjnie, natomiast Adamek chyba za bardzo uwierzył w swoje doświadczenie.

Ring niestety dla Polaka wszystko zweryfikował. Ukrainiec wygrał z „Góralem” jego własną bronią: lewym prostym.

Kiedy Adamek zobaczył, że jego lewy prosty nie jest tak skuteczny, jak uderzenie rywala stracił wiarę, że może wyjść z tej batalii wygranym. Stracił też gdzieś instynkt zwycięzcy, nie zrobił nic żeby przechylić szalę na swoją korzyść. Choć kto wie, gdyby zaatakował tak, jak w ostatniej 12. rundowej walce jeszcze wszystko byłoby możliwe, ale  niestety nie podjął takiej decyzji.

Po ogłoszeniu niekorzystnego werdyktu był zrozpaczony, ale zachował twarz. Posypał głowę popiołem, przeprosił za swoją postawę i powiedział, że po tym co się stało trzeba powiedzieć: STOP. Ale nie wiem, czy tak zrobi. Zapewne długo będzie przeżuwał gorycz porażki, ale przyjdzie taki czas, że znów trzeba zmierzyć się z życiem. I to bez żadnych gwarancji sukcesu.

Nikt nie wie teraz co będzie dalej. Adamek zakończy karierę, czy dalej będzie się bił?

Sądzę, że raczej to drugie, choć nie można wykluczyć, że życie napisze inny scenariusz. Ale to już materiał na kolejne opowiadanie.