Od kilkunastu lat polscy politycy bez względu na opcję – rządzący i współrządzący tym krajem – podzielili społeczeństwo, traktując historię wybiórczo. Każdy opozycjonista to wróg, każdy, kto wcześniej rządził, to kaleka umysłowy – wszystko zrobił źle. To spowodowało kłótnie ludzi, przy każdym święcie narodowym, każdej mniejszej okazji. Zamiast się cieszyć, my bijemy się i spieramy. Podzielone społeczeństwo to, to samo, które chodzi nie tylko na marsze w Warszawie, ale także na stadiony piłkarskie w całym kraju.

Zły Jóźwiak. Dobry Hadaj?

Teraz podział kibiców Legii zaproponował prezes Bogusław Leśnodorski traktując Marka Jóźwiaka, jak osobę mile widzianą… przy kasach, płacącą za bilet, zamiast takiego piłkarza, który tyle zrobił dla klubu, posadzić w loży VIP. Jedno zdanie, jeden prosty pretekst: Jóźwiak działał na szkodę Legii, Akademii. Idąc tym tropem prezes Leśnodorski musi się spodziewać, że przy następnym właścicielu Legii automatycznie musi wyrobić sobie Kartę Kibica i, jeśli będzie chciał odwiedzić Łazienkowską, kupić wejściówkę. Z taką łatwością, z jaką Leśnodorski z loży VIP wyrzucił Jóźwiaka, zawodnika, który grał z Legią w półfinale Pucharu Zdobywców Pucharów i ćwierćfinale Ligi Mistrzów, inny włodarz wyrzuci Leśnodorskiego. Wystarczy wspomnieć mu jeden bałagan na niekorzyść Legii – mecz z Jagiellonią Białystok. Jest to nic innego, jak wybiórcze traktowanie historii.

Porównując Marka Jóźwiaka do Wojciecha Hadaja, spikera Legii, można powiedzieć, że obaj zrobili dla Legii coś dobrego. Z tym, że utytułowany zawodnik został pozbawiony możliwości obejrzenia meczu z Wisłą, a Hadaj, były dziennikarz Sztandaru Młodych, człowiek, który przyczynił się do awantury w meczu z Jagą, na stadionie przy Łazienkowskiej przebywał. Czy dla kogoś, kto zna historię Legii, jest to zrozumiałe? Dla mnie nie!

Nie papugujcie polityków


Jeden i drugi przyczynili się do sukcesów, czy to zespołu piłkarskiego, czy klubu. Tak samo, jak w przyszłości do sukcesów Legii przyczyni się Leśnodorski. Nie wyobrażam sobie, aby następnym właściciel Legii zrobił to samo z Leśnodorskim, co ten zrobił z Jóźwiakiem. Ja zawsze będę bronił prezesa, bo po jego stronie jest dziś więcej plusów, niż minusów. Błędów nie popełnia tylko ten, kto nic nie robi.

Niech prezesi polskich klubów: piłkarskich, siatkarskich i wszystkich innych sportowych, nie papugują polityków! Niech nie dzielą kibiców na tych, którzy kochają ikony klubu i na tych, którzy ikon nienawidzą. Oby w przyszłości taka sytuacja nie zdarzyła się nigdzie indziej. Historię szanujmy taką, jaką jest. A na koniec podam przykład Jana Tomaszewskiego, który, choć zawsze krytykował Grzegorza Latę, to podkreślał, że to dwie twarze (zła i dobra), to jedna historia. Wspaniała.

PS. Prezesi mogą wszystko. Możecie kupić część dziennikarzy, część kibiców, ale nigdy nie kupicie historii. Kropka.