Miałem okazję znaleźć się dwukrotnie dosyć blisko tego pucharu (Pucharu Świata na mundial w Brazylii - dop. red.), który przyleciał do Polski. Wcześniejsza Złota Nike, dwa razy kradziona, została zastąpiona przez obecne trofeum, po tym jak Brazylia wygrała mundial trzy razy. W 1974 roku byliśmy tak blisko, stała na postumencie, ale kto inny ją zawłaszczył i zdobył. Można to porównać z greckim przysłowiem: doszedł do źródła, ale wody się nie napił.

Jestem jedynym polskim trenerem, który uczestniczył w mistrzostwach świata w Ameryce Południowej. To było w Argentynie, w 1978 roku. Mieliśmy wtedy wielkie nadzieje, ja też je miałem, ale do tej pory się nie zdarzyło, żeby tam wygrała jakaś europejska drużyna. Nie życzę jednak Brazylii takiej porażki, bo znów na serce kilka osób umrze, jak w 1954 roku. Wydaje mi się, że reprezentacja Brazylii zbyt mocna nie jest.

Fajnie jest zobaczyć Puchar Świata, to jest nowa, fajna tradycja, podobna trochę do ognia olimpijskiego, która zwiastuje, że mistrzostwa są tuż, tuż. Dobrze by było, żebyśmy i my w tym uczestniczyli, ale nie udało nam się. Trzeba sobie życzyć, żeby było lepiej, a będzie.

Byliśmy kiedyś blisko pucharu, a teraz nawet do źródła nie docieramy. Musimy się cieszyć, że przyjechali nam go pokazać... Wiele rzeczy musimy wspólnie i zgodnie zrobić, może to rzeczywiście pomoże. Wszyscy na mnie naskoczyli, ale ja już powiedziałem i dalej uważam, żeby tym chłopakom zdjąć ciężar z barków. Trzeba zwolnić ich od obowiązku wyjścia z grupy, wygrania eliminacji. Oni muszą wreszcie pograć w piłkę, bo wierzę, że to potrafią, żeby byli sami zadowoleni i, żebyśmy my zobaczyli drużynę, która się cieszy futbolem. Wynik niech już zostanie sprawą otwartą.

Z własnego doświadczenia trenerskiego pamiętam, kiedy byłem łomotany mocno przez właścicieli Panathinaikosu, bo powiedziałem, że budujemy "bazę". Drwiono wtedy ze mnie, bo premier Papandreu pozbywał się z Grecji baz amerykańskich. Burę dostałem, ale to pomogło moim zawodnikom i mistrzostwo Grecji zdobyliśmy. Może coś takiego pomoże naszym reprezentantom, żeby nic od nich nie wymagać? Z "Biedronką" się nie kojarzę i z reklamą, która dotyka również mnie, jako członka piłkarskiej rodziny. Starajmy się, żebyśmy nie byli obiektem reklamy w taki sposób.