Damien Perquis, Thiago Cionek, Miroslav Radović. Tych ludzi oglądali, bądź chcą oglądać sztabowcy Nawałki. W przypadku Perquisa mogę im pomóc. Kiedy wylądują już w Sewilli to z lotniska powinni udać się samochodem obwodnicą w stronę Cadiz. Po prawej stronie będą mijali klinikę Fremap. Perquis to zawodnik, którego właśnie tam można najczęściej spotkać. Niestety, nie jestem w stanie powiedzieć o której są godziny odwiedzin. Zając sam musi chwycić za telefon i zadzwonić na recepcję.

Cionek to ligowy brutal

Kolejny kandydat to Cionek. Jeśli Cionek, to czemu nie Fojut? Też druga liga, tyle, że norweska. Niedawno czytałem, że tak świetnie grał w pierwszej, że ewentualnie mógłby przejść do jakiejś drużyny angielskiej. Codziennie wcina też ryby, więc przynajmniej w przeciwieństwie do Perquisa jest zdrowy! Przecież Cionek niezbyt specjalnie wyróżnił się nawet w Ekstraklasie! Teraz walczy o baraże w Serie B, drugiej lidze włoskiej. Wszyscy już chyba zapomnieli, albo nie chcą pamiętać, jaki to był brutal na polskich boiskach. Lepszy był w ofensywnie niż defensywnie, a takich mamy na pęczki. Radziłbym więc oglądać ligę częściej, niż tylko czasami.

Radović natomiast, to… najlepszy obcokrajowiec w naszej lidze. Świetnie się w nią wkomponował, świetnie się z nią zżył. Świetnie się też w niej bawi. No właśnie! Tyle, że słowo „bawi” odnosi się do jednego: bawi się, bo nie podniósł sobie poprzeczki wyżej, niż Ekstraklasa. I to powinna być odpowiedź dla tych, którzy chcą Rado w reprezentacji. Nie grał za granicą, nie chciał, nie mógł, a może jego nie chcieli? Po prostu – inny poziom.

Upadł plan Nawałki?


Dwaj pierwsi – Perquis i Cionek – to środkowi obrońcy. Dziwię się, że w tym momencie trwają poszukiwania piłkarzy na tę pozycję. Przecież w marcu usłyszałem z ust Adama Nawałki, mówiącego chyba we wszystkich możliwych mediach, że w meczu ze Szkocją będziemy mieć z do czynienia z „trzonem reprezentacji”. Myślałem, że ten trzon jest, że nie będzie trzeba oszukiwać opinii publicznej, szukać kolejnych zawodników, opowiadać głupoty. To pytam: co to jest za trzon, jeśli wciąż nie mamy środkowego obrońcy?

A może to znaczy, że upadł jakiś plan i na mecz z Niemcami nie może przyjechać większość zawodników, na których liczył Nawałka? Że nie przyjadą piłkarze, których odpowiedników nie ma w naszej lidze? Że zaczyna się kolejne testowanie, dawanie szansy, oglądanie, analizowanie. W takim razie my nie mamy trzonu. Mamy trzoneczek!

Zamiast rzucać więc kolejnymi nazwiskami wymagajmy od selekcjonera, aby spełnił obietnicę złożoną przed meczem ze Szkocją. Chcę zobaczyć szkielet, trzon, czy jak to Nawałka nazwie, a nie kabaret robiony z reprezentacji Polski.