Jeżeli chodzi o finałowe rozgrywki Polic z Wrocławiem to przyznaję, że te dwa dotychczasowe mecze mogły się podobać. Stały na dobrym poziomie, a Impel zaprezentował się najlepiej w całym sezonie. Doprowadził do końcówek, w których zabrakło mu niestety jednej albo dwóch armat. Police już przed sezonem stawiałem na pierwszym miejscu. Wszystko się spełnia, ale od gwiazd, które są w tym zespole, oczekiwałem jednak trochę więcej.

W Impelu wspaniale spisuje się Medyńska. Ta libero pokazuje, że jest przyszłością naszej żeńskiej siatkówki. Brawo. A wyniki 3:0 i 3:1 dla Chemika nie odzwierciedlają poziomu, jaki oglądaliśmy na boisku. Siła ataku leżała po stronie drużyny z Polic i był to element, którym postawiono kropkę nad i. Impel, po ciasnych końcówkach, a nawet prowadzeniu, nie dał rady. Mimo to czapka z głowy przed jego norweskim trenerem i zawodniczkami. Myślę, że mecze rewanżowe we Wrocławiu też będą stały na dobrym poziomie. Mecze - bo spodziewam się, że Impel wykorzysta swoją równą i fajną grę i zwycięży chociaż raz. Musi się to zdarzyć oczywiście w pierwszym spotkaniu, bo inaczej będzie po herbacie.

Przejdźmy do ligi męskiej. Przewspaniałe mecze Bełchatowa z Jastrzębskim Węglem... Początkujący trener Skry, podobnie jak początkujący w naszej reprezentacji Antiga, zbudował zespół na nowo. I uważam, że jest to najlepszy zespół i najlepszy trener, jakich Bełchatów kiedykolwiek miał. Potwierdzili to w trzecim meczu, rozegranym na wyjeździe.

Jastrzębski Węgiel zapłacił troszkę za swoje 3. miejsce w Lidze Mistrzów, ponieważ forma i jej szczyt były w Ankarze. Za mało było czasu, by zbudować drugi szczyt, a okres po Final Four za długi, by poziom z Ankary utrzymać.

Trzeba pochwalić Asseco Resovię gdzie - jak widać - trener Andrzej Kowal przygotowywał najlepszą dyspozycję na półfinały i finał play off. Nawet te dwa przegrane mecze u siebie z ZAKSĄ stały na wysokim poziomie. I tu podwójny pech ZAKSY. Trzeci mecz był prawie wygrany, Kędzierzy-Koźle prowadził 2:0 i dość wysoko w trzecim secie, przegrywając według starej zasady siatkarskiej - kto nie wygrywa 3:0, ten zostaje pokonany 2:3. Dwie kontuzje utrudniły im lepszą grę, a również trochę za krótka ławka rezerwowych. Wygląda na to, że po 5. meczu, w Rzeszowie, w finale zobaczymy Asseco Resovię jako przeciwnika Bełchatowa. Z mojego puntu widzenia ze wskazaniem na Bełchatów. Kontuzja Achrema to spore problemy dla trenera Kowala z zestawieniem zespołu (liczba obcokrajowców), bo Achrem to obcokrajowiec z polskim paszportem.

Na zakończenie kilka słów o zmianie przepisów systemu challenge, które uważam za bardzo krzywdzące. Teraz trzeba zgłosić, jaki element poddaje się kontroli. I jeżeli w tym elemencie nie był popełniony błąd, ale w danej akcji był inny, to punkt otrzymuje zespół, który popełnił ten błąd! Dlatego trenerzy nie powinni wskazywać gdzie błąd był, tylko kto go zrobił. A sędziowie odczytywać to z zapisu video. Myślę, że panowie stojący za tą zmianą zastanowią się, do czego doprowadzili. A doprowadzili do czegoś, co jest i krzywdzące, i wbrew logice. Życzę powodzenia, panowie.