Michał Kubiak to jedna z ważniejszych postaci naszej drużyny. Twardziel, który nie boi się żadnych wyzwań, mentalny lider. Miał znakomity sezon w Jastrzębskim Węglu, z całą pewnością był wyróżniającym się graczem PlusLigi. Francuzi Stephane Antiga i Philippe Blain, nowi trenerzy naszej reprezentacji, wiązali z nim duże nadzieje w kontekście zbliżających się mistrzostw świata.

W turnieju kwalifikacyjnym do przyszłorocznych mistrzostw Europy spisywał się bardzo dobrze. Polacy wygrali we Wrocławiu z Łotwą, Macedonią i Słowenią, tracąc tylko jednego seta i z przewagą pięciu punktów nad Słoweńcami polecieli do Lublany na mecze rewanżowe. Ale niestety bez Kubiaka, który złamał dwa palce dłoni, już poza boiskiem i na wiele tygodni został wyłączony z gry.

Od razu przypominają mi się kłopoty poprzednich trenerów. Raul Lozano przed mistrzostwami Europy w Rzymie (2005) miał jeszcze większy kłopot. Najpierw sam odsunął dyscyplinarnie trzech czołowych zawodników, a chwilę później Paweł Zagumny doznał kontuzji i w Rzymie rozgrywał Łukasz Żygadło. Polacy zajęli wtedy piąte miejsce, pokazali charakter i duże możliwości, które rok później zaowocowały srebrnym medalem mistrzostw świata w Japonii. Tak jednak tuż przed finałem wypadł z drużyny libero Piotr Gacek. Kontuzjowanego kolegę zastąpił wtedy przyjmujący Michał Bąkiewicz, a Polska gładko przegrała z Brazylią.

W 2007 roku w Moskwie pisano o zatruciu srebrem naszej drużyny, która w niczym nie przypominała tej, która w Japonii dotarła do finału. Te mistrzostwa Europy były wyjątkowo nieudane dla Polaków, ale nie zapominajmy, że zabrakło na nich kilku ważnych zawodników. Nie zawsze jednak kontuzje i absencje czołowych graczy osłabiają zespół. W 2009 roku, gdy reprezentacja prowadzona przez Daniela Castellaniego sięgała w Izmirze po pierwszy w historii polskiej siatkówki złoty medal mistrzostw Europy nie było w niej Mariusza Wlazłego, Michała Winiarskiego, Sebastiana Świderskiego. Nie przeszkodziło to jednak naszym siatkarzom w odniesieniu wielkiego sukcesu.

Kolejny trener, Andrea Anastasi, w 2011 roku też miał podobne problemy. Wlazły nie grał już w reprezentacji od dawna, do tego Zagumny, Winiarski i Daniel Pliński poprosili o odpoczynek. I to wcale nie był koniec zmartwień, bo kontuzji doznał Zbigniew Bartman i nie mógł wystąpić w mistrzostwach Europy. A mimo to Polacy pokonali w Wiedniu w meczu o brązowy medal Rosję i znów stanęli na podium, choć wydawało się, to niemożliwe.

Kontuzja Kubiaka na pewno jest osłabieniem drużyny Antigi, ale po pierwsze Michał prawdopodobnie już za kilka tygodni rozpocznie treningi i zdoła wrócić na czas do formy, więc w mistrzostwach świata nie powinno go zabraknąć, po drugie właśnie w takich trudnych sytuacjach powinna nastąpić szczególna mobilizacja tych, którzy Kubiaka będą musieli zastąpić.

Pierwsza okazja już w ten weekend w Lublanie. Polacy są już tylko o krok od awansu do przyszłorocznych mistrzostw Europy. Teraz muszą tylko raz jeszcze potwierdzić, że są lepsi od rywali.