Z wyniku może być zadowolony selekcjoner Nawałka, mogą być też zadowoleni kibice. Na triumf czekaliśmy prawie rok, bo ostatni raz wygraliśmy w poważnym meczu z Danią, w sierpniu. Wynik jest OK., ale i tak powinien być wyższy, bo Lewandowski zmarnował dwie stuprocentowe sytuacje. Mimo wszystko twierdzę jednak, że nic się nie zmieniło. Zagraliśmy podobnie, jak w poprzednich spotkaniach. Zmiany brakuje. Gramy futbol: piłka do boku i wrzutka na aferę.

Nie mamy skrzydłowych, a potwierdziła to pierwsza połowa. Poważna akcja skrzydłem poszła dopiero wtedy, gdy Grosicki sklepał z Piszczkiem, a Milik strzelił bramkę. Rybus natomiast był, obok Wojtowiaka i Wilusza, najsłabszym piłkarzem na boisku. Ten facet nie nadaje się do eliminacji mistrzostw Europy.

Niezrozumiała dla mnie była zmiana pomocników: prawonożny poszedł na lewą stronę a lewonożny na prawą. Stracił na tym chociażby Piszczek, który nie miał szans na atak. Jak spotkał się z Grosickim to… padła bramka. Mega słabo zagrał Klich. To nie jest rozgrywający. Dwa lata niegrania w piłkę są już nie do nadrobienia na poziomie reprezentacji. Wolę stawiać na młodego Linettyego. Pozytyw jest też taki, że Nawałka w końcu młodym dał więcej, niż minutę. Brawo.

Przez 90 minut nie widziałem jednak jednego piłkarza, który pokazał coś ciekawego. Odpowiedzi po tym meczu mamy kilka: Wojtkowiak nie nadaje się na lewą obronę, Wilusz na środek defensywy, Klich na rozegranie a Rybus na skrzydło. Ciężko chwalić kogoś, jeśli chcemy jechać na mistrzostwa Europy, a zamiast walnąć rywala trzema, czterema bramkami, my wymęczyliśmy zwycięstwo.

Poza tym przy drugim naszym trafieniu sędzia pokazał ewidentnego karnego. A gdyby nie pokazał? Padłby remis i co byłoby? Pierwsza połowa była katastroficzna, przegrywaliśmy z Litwą! Po przerwie wyszło to, co wiadomo. Litwini zawsze puchną w 70 minucie. Podobnie było w Wilnie, kiedy Lech grał z Žalgirisem. Nie wykorzystali tego ani piłkarze Mariusza Rumaka, ani Adama Nawałki.