Finał mnie nie zachwycił. Nie było to piękne widowisko. Zachwyty nad Niemcami po meczu z Brazylią były nieco przesadzone. Spodziewałem się gry na zero z tyłu jednej i drugiej drużyny i tak też było.

Przyjaciele selekcjonera

Trzeba powiedzieć, że Argentyna imponowała w ostatnich meczach, poza fazą grupową świetną defensywą i miała Javiera Mascherano. To jest bohater Argentyny. Dużo więcej natomiast powinniśmy oczekiwać od takich zawodników jak Messi czy Higuain, którzy nie trafiają do bramki w prostej sytuacji , nie potrafią ich zamienić na gole. Przede wszystkim w pierwszej połowie Argentyna nie umiała zaskoczyć Niemców, a później to już było czekanie na karne, a nie dążenie do lepszego wyniku.

Trudno wymagać od tych zmienników, którzy weszli na boisko, aby coś wnieśli do gry Argentyny. Jeżeli selekcjoner nie powołuje najlepszych piłkarzy na mundial, a bierze tylko swoich przyjaciół, na których może zarobić to tak jest. Tak samo było z reprezentacją Polski sprzed kilkunastu lat. Na ławce rezerwowych powinni być najlepsi możliwi zawodnicy, a nie ci co mogą czasami się przydać. Z kogo miał skorzystać trener Argentyny? Z Palacio? On by się nie zmieścił w Podbeskidziu Bielsko-Biała! To nie jest zawodnik na naszą ekstraklasę, a co tu dopiero mówić o zdobyciu mistrzostwa świata. Całe szczęście, że Argentyna nie wygrała tego mundialu, choć im kibicowałem.

Dobra faza grupowa, słaba pucharowa

Niemcy przez cały mundial zagrali jeden dobry mecz – z Brazylią. Ale przecież z nimi wszystkie drużyny stworzyły dobre widowiska. Zachwycaliśmy się jak świetny mecz zagrała Chorwacja. Tak samo Meksyk, Chile, Kolumbia, Niemcy i Holandia. Sześć drużyn na siedem. Jedyna drużyna, która zagrała słaby mecz z Brazylią to był Kamerun. Dlatego nie podniecałbym się zwycięstwem Niemców. Strzelili po prostu zwycięską bramkę – o to chodzi w piłce nożnej.

Jeśli chodzi o całokształt mistrzostw świata, to może fazę grupową zapamiętam, bo było dużo bramek. Natomiast od 1/8 finału to była katastrofa, a nie mundial.