Stawiam na cztery zespoły: Rosja, Brazylia, USA i Polska. Rosjanie udowodnili, że nawet w trudnej sytuacji – jak w Londynie – potrafią wygrać. Brazylia, jako zespół grający od dekady bardzo równo. Amerykanie stworzyli kilka lat temu drużynę przeżywającą obecnie szczyt formy.

Gdyby nie udało się wygrać z Serbami to całe mistrzostwa świata odbiłyby się nam czkawką. Porażka w pierwszym dniu mogła zrujnować nam sprawę i pomieszać w zespole. Teraz medale są w naszym zasięgu!

Bułgaria może okazać się "czarnym koniem" tych mistrzostw. To drużyna, która za późno zmienił trenera, ma dużo indywidualności, czasami brakuje im stabilności i dlatego… mogą pomieszać szyki każdemu. Dziś są w ósemce najlepszych zespołów, ale na medal chyba i tak ich nie stać. Drugim "czarnym koniem" będzie Francja, bo oni zawsze zaskakują.

Największymi gwiazdami mistrzostw będą zapewne siatkarze zespołów z najlepszej czwórki. Są jednak też indywidualności: najwyższy siatkarz Rosji Dmitrij Muserski, który już wygrał igrzyska olimpijskie dla Sbornej, a teraz ma ochotę na mistrzostwo świata. Rok temu zaimponował mi Bułgar Cwetan Sokołow, ale nie wiem czy na MŚ osiągnie odpowiednią formę. W polskim zespole liczę bardzo na młodego Mateusza Mikę i naszego środkowego z Resovii Piotra Nowakowskiego, który jest podobnym typem co Muserski.