Warto się zastanowić nad jedną rzeczą. Wiele razy powtarzaliśmy, że z wysiłku w piłce nożnej zostały wyodrębnione: technika, taktyka, psychologia, motoryka.

 

Psychologia jest bardzo istotnym elementem różnicującym drużyny. Coś takiego zaistniało po meczu z Niemcami. Po pierwsze, wreszcie reprezentacja ma trenera, akceptowanego przez zawodników. Nie zapominajmy, że ci zawodnicy przyjeżdżali z drużyn, gdzie szkoleniowcami są: Pep Guardiola, Juergen Klopp, Arsene Wenger. Kiedyś, przyjeżdżając na kadrę konfrontowali to, co było w reprezentacji z tym, co mieli w klubach.

 

Leo Beenhakkerowi udawało się z tego wybrnąć, bo nie było światowej klasy piłkarzy, a on sam miał wielki autorytet. Trenerzy klubowi nie mieli takiego autorytetu. Nawałka się na ich tle wyróżnia. Był uczestnikiem mistrzostw świata 1978 w mojej drużynie. Posmakował najwyższego poziomu. Starał się przetestować ligowych zawodników, żeby zadowolić tych, którzy uważają polską piłkę klubową za potęgę. Potem znalazł sposób i taktykę, żeby zjednoczyć zespół.

 

Czasami łatwo to zrobić, kiedy zawodnicy grają z mistrzem świata, wtedy są sami zmotywowani. Można to porównać do zjawiska po olimpiadzie w 1972 roku, gdzie znaczącym elementem rodzenia się tożsamości drużyny był wynik na Wembley. W tamtym meczu też bohaterem był bramkarz i przebieg gry był podobny.

 

W tych meczach urodził się trener, ale też kapitan. Robert Lewandowski do tej pory stał z boku i stąd krytyka, że się nie przykłada. Przed spotkaniami z Niemcami i Szkocją drużyna była przygotowana przez trenera i wszyscy mówili, że możemy, chcemy, spróbujemy wygrać. Jest to zjawisko znaczące i mam nadzieję, że będzie trwało. Jesteśmy w momencie, kiedy rodzi się zespół, który jest zjednoczony, pod dobrym dowództwem.

 

Istotną rzeczą jest to, że trener namówił tych ludzi, że można z Niemcami wygrać, ale grając niewygodną piłkę, kiedy trzeba zasuwać przez większość czasu w pogoni za piłką. Trzeba czekać na swoją szansę, kontratak. Trener dotarł do zawodników, a oni mu uwierzyli. Tutaj, jak na Wembley w pierwszej połowie, była obrona Częstochowy. Trenerowi Nawałce udało się namówić świetnych piłkarzy do ciężkiej roboty, gry w stylu Chelsea Jose Mourinho (pracujemy w defensywie i czekamy na szansę). Ataków nie było wiele, ale byliśmy piekielnie skuteczni. Ciągła defensywa powoduje kumulację energii w decydującym momencie.

 

Gra się tak, jak można grać. W mentalności drużyn z północy zawsze było direct play, bo nie miały takiego potencjału technicznego jak południowcy, poza tym bardziej to odpowiada naszej mentalności. Grecja jest ewenementem, bo jest z południa, a grała za czasów Otto Rehhagela jak piłkarze z północy. Wyniki dały mu władzę nad drużyną. W związku z tym z krytykami nie podejmuję nawet polemiki. Gramy tak, jak pozwalają nam możliwości. To wymaga poświęcenia i wzięcia pod uwagę ryzyka kontuzji.

 

Drużyny z północy nie są gotowe do tiki-taki, co widać na przykładzie pracy Pepa Guardioli w Bayernie Monachium. Od samego początku trafił na opozycję ze strony Franza Beckenbauera i teraz ma w Niemczech coraz większe kłopoty.

 

Mecze z Niemcami i Szkocją to jest kapitał, na którym można budować dalsze przygotowanie drużyny. Jest materiał. Można zawsze się do tego odwołać. W drugim meczu przecież przegrywali Polacy, a pokazali lwi pazur.

 

Spójrzmy na gole Polaków i te, które traciliśmy. To była szybka wymiana piłki, tylko kilka podań i strzał. Proszę zwrócić uwagę, jak wiele strzałów w tych meczach zostało zablokowanych. Długie przygotowanie akcji, w stylu tiki-taki to umożliwia. Trzeba strzelać szybko, żeby bramkarz nie miał informacji co do kierunku strzału.

 

Przywróciliśmy nasz stary styl sukcesów z lat 70., kiedy kontratak w oparciu o wspaniałą defensywę był naszą bronią. Tak graliśmy na mistrzostwach świata w 1978 roku. Życzyłbym, żeby zawodnicy i trener nie zeszli z obranej drogi i to będzie początkiem nowej epoki w historii reprezentacji. Mam też nadzieję, że dziura w nodze kapitana nie była zbyt duża.