Cóż pozostaje czekać na konkretne działania konfederacji lub… klubów z najsilniejszych lig, które stracą wreszcie cierpliwość i wezmą sprawy w swoje ręce. Na razie brakuje lidera, który rozpocząłby proces budowy nowych europejskich rozgrywek. Opłacalnych, atrakcyjnych, na najwyższym poziomie biznesowo – sportowym. Nie ma, bo nikt tak naprawę nie wie jakie byłyby reperkusje. Liga Mistrzów to przecież dla Andre Meyera (szefa CEV) główne źródło finansowania europejskiej siatkarskiej centrali .

Turcy wydają miliony żeby zdobyć Puchar

Pomimo małej finansowej opłacalności niezmienny pozostaje prestiż tych rozgrywek. Niektóre europejskie kluby wydają miliony dolarów, aby ów rozgrywki wygrać. Tak jest w przypadku tureckiego Halkbanku Ankara, tym razem polskiego Halkbanku. Dwóch mistrzów świata ma pomóc drużynie prowadzonej przez Lorenzo Bernardiego wywalczyć tytuł. Michał Kubiak i Marcin Możdżonek. Przed rokiem w Ankarze Halkbank zajął drugie miejsce. Wyjściowy skład Turków jest naprawdę imponujący. Na przyjęciu Juantorena i Kubiak. Rozgrywa Mikko Esko. Na środku Możdżonek i Batur, a na ataku Sokołow. To bez wątpienia będzie jeden z faworytów rozgrywek. W pierwszym meczu Halkbank Ankara zmierzy się z włoską Perugią. To spotkanie będzie można zobaczyć na żywo w czwartek o 20.30 w Polsacie Sport.

Wilfredo Leon wraca do wielkiej siatkówki

Tradycyjnie rosyjskie kluby spełniać będą role faworytów. Dla mnie tym największym będzie Zenit kazań. Na ocenę potencjału zespołu nie wpływa nawet brak Matta Andersona. Przypomnę, gwiazda amerykańskiej siatkówki zawiesiła karierę. Powodem jest depresja. Anderson już zapowiedział, że zaraz po tym jak doprowadzi organizm do stanu emocjonalnej równowagi, pomoże narodowej drużynie w walce o olimpijską kwalifikację. Ta deklaracja bardzo mnie uspokoiła. Siatkówka tylko na chwilę straciła jedną ze swoich największych gwiazd. Amerykanina już godnie zastępuje Kubańczyk Wilfredo Leon. W reprezentacji Kuby zadebiutował mając 14 lat. Jako piętnastolatek z powodzeniem walczył z najlepszymi w Lidze Światowej. W 2012 roku zrezygnował z gry w reprezentacji. Chciał opuścić Kubę… i opuścił. Odcierpiał dwuletnią dyskwalifikację i może wrócić do gry. Długo przebywał w Polsce, a być może w kolejnych latach otrzyma nasze obywatelstwo. Na razie będzie w parze ze Spiridonowem tworzyć szalenie mocny duet przyjmujących Zenitu Kazań.

Czy Polska na Puchar Europy musi poczekać do 2018 roku?

Czterdzieści lat po zdobyciu mistrzostwa świata Polska siatkówka doczekała się ponownie złotego medalu. Puchar Europy zdobyliśmy tylko raz w 1978 roku za sprawą siatkarzy Płomienia Milowice. Od wielu lat jesteśmy w czołówce. Zdobywamy medale, ale Puchar wciąż wznoszą siatkarze innych drużyn. PGE Skra Bełchatów, Asseco Resovia Rzeszów i Jastrzębski Węgiel. To zespoły, które tym razem przystąpią do walki. Przed rokiem to Jastrzębianie dotarli do finałowego turnieju, w którym zajęli trzecie miejsce. Po przerwie do elity wraca Skra. Patrząc na popisy Bełchatowian na początku sezonu, można oczekiwać dobrego wyniku. Los był łaskawy dla wszystkich naszych drużyn. Faza grupowa nie powinna przysporzyć żadnych kłopotów całej trójce. Resovia w Champions League jeszcze wiele nie zwojowała. Być może to jest ten rok. Andrzej Kowal w przeciwieństwie do krajowych rozgrywek będzie mógł swobodnie zestawiać zespół bez oglądania się na limit obcokrajowców. Szeroka kadra może być zatem sporym atutem. Podobnie jak przed mistrzostwami Świata , można zatem napisać, że jest przynajmniej osiem zespołów, które są w stanie wygrać te rozgrywki. Wśród kandydatów są także nasze ekipy. Siatkarski kibic nie będzie narzekał. Gry na najwyższym poziomie nie zabraknie. Bez wątpienia, nasze serca bić będą nieco mocniej w trakcie spotkań polskich zespołów, meczów Halkbanku Ankara, czy włoskiej Maceraty której barwy reprezentuje Bartosz Kurek.