KOMENTARZE
Sukces i dyskwalifikacja
Najpierw efektowne zwycięstwo w Willingen, później dyskwalifikacja w konkursie drużynowym na tej samej skoczni. Tak wyglądały dwa dni z życia Kamila Stocha.

Wygrana w piątek była więcej niż efektowna. Dwa wspaniałe skoki podwójnego złotego medalisty igrzysk olimpijskich potwierdziły, że  Stoch jest już w mistrzowskiej formie. A przecież na początku grudnia był operowany i tak naprawdę sezon zaczął się dla niego dopiero od Turnieju Czterech Skoczni, pod koniec minionego roku.

 

Obawy, że może nie zdążyć z formą na mistrzostwa świata, które rozpoczynają się w Falun już 19 lutego były więc uzasadnione. Ale Stoch rozwiał je już w połowie stycznia w Zakopanem wygrywając konkurs na Wielkiej Krokwi, a później zajmując drugie miejsce w Sapporo. Kolejne zwycięstwo, tym razem w Willingen, nie pozostawia już żadnych wątpliwości: Polak będzie jednym z kandydatów do medali podczas mistrzostw świata. Obok Słoweńca Petera Prevca i Niemca Severina Freunda, który w piątkowym konkursie zajęli miejsca drugie i trzecie chyba najpoważniejszym. Musi tylko dokładnie mierzyć swój kombinezon, gdy przyjdzie mu walczyć o miejsce na podium. Wielkim mistrzom dyskwalifikacje nie zdarzają się często, choć bywa, że i ich to dotyka.

 

Po pierwszej serii sobotniego konkursu drużynowego Polacy zajmowali szóste miejsce w dużymi szansami na poprawienie tej pozycji. Niestety Stoch tym razem miał zbyt luźny kombinezon. Dokładnie o jeden centymetr w pasie. Przepisy są nieubłagane, więc decyzja w takim przypadku mogła być tylko jedna: dyskwalifikacja. Jak temu zaradzić na przyszłość? Po prostu trzeba sprawdzać, mierzyć, nie ma innego wyjścia. Tym bardziej, że w ostatnim czasie, to kolejna dyskwalifikacja polskiego skoczka. Nie tak dawno dotknęła ona Aleksandra Zniszczoła, który miał nieprawidłowe obuwie podczas konkursu w Sapporo, gdzie zajął dziesiąte miejsce, najlepsze w karierze. Stare buty Zniszczoła były po prostu za duże.

 

Drużynową rywalizację w Willingen wygrali Słoweńcy, przed Niemcami i Norwegami. Austriacy zajęli dopiero piąte miejsce tracąc do zwycięzców ponad sto punktów. To porażka przez nokaut i sygnał, że forma z Turnieju Czterech Skoczni ucieka. Indywidualnie znakomicie spisał się Severin Freund, niewiele gorzej Norweg Anders Fannemel i Peter Prevc. Zdyskwalifikowany Stoch drugiej szansy, co zrozumiałe, nie dostał, jego koledzy również nie. Szkoda, bo to była ostatnia szansa przed mistrzostwami świata, by przyjrzeć się naszej drużynie, która w Willingen była ostatnia.

pobierz aplikację pobierz aplikację
Polsat Sport
Najnowsze wiadomości sportowe z kraju i ze świata!
zamknij