Do niedawna wydawało się, że rok 2016 może oznaczać kres tłustych lat polskiego szczypiorniaka. Poprzednia fantastyczna era w tej dyscyplinie trwała osiem lat. Od czwartego miejsca na mundialu w 1974, przez olimpijski medal w Montrealu, po brąz mistrzostw świata w 1982 roku. Obecne złote czasy rozpoczęły się od finału mundialu w Niemczech w 2007 roku. Czyli, jakby nie liczyć, osiem lat temu...

Na szczęście zakończony wspaniałym sukcesem turniej w Katarze dostarczył kibicom nie tylko mnóstwo radości, ale i potężną dawkę optymizmu. Jedną z największych gwiazd drużyny był przecież Kamil Syprzak. Z bardzo dobrej strony pokazali się Piotr Wyszomirski i Michał Daszek, który przez kilka spotkań nie mógł liczyć na zmiennika na prawym skrzydle. Piotr Chrapkowski świetnie wywiązywał się z roli zawodnika zadaniowego, a w ćwierćfinale z Chorwacją nawet z tej roli wyszedł i został jednym z twórców awansu do strefy medalowej. Z kolei mecz o trzecie miejsce to już oczywiście koncert Michała Szyby.

Co łączy tych zawodników? Młody wiek. Chrapkowski, Szyba i Wyszomirski grali w jednej młodzieżówce, tej z rocznika 1988. Syprzak i Daszek urodzili się już w latach dziewięćdziesiątych. A przecież dopiero na samym finiszu przygotowań do mistrzostw świata szansę na grę w Katarze stracili Wojciech Gumiński - rocznik 89 i Paweł Niewrzawa - rocznik 92.

W kręgu zainteresowań selekcjonera są również jeszcze młodsi: Paweł Paczkowski oraz Maciej i Tomasz Gębala. Leworęczny rozgrywający rozwija swój nieprzeciętny talent we francuskiej Dunkierce. W imponujących warunkami fizycznymi braci zainwestowali z kolei działacze niemieckiego Magdeburga.

A jest jeszcze w Płocku mający 20 lat i 208 centymetrów wzrostu Mateusz Piechowski, o którym Manolo Cadenas - wybitny specjalista od pracy z młodzieżą - mówi, że taki talent zdarza się naprawdę rzadko. Są niebywale zdolni bramkarze Adam Morawski (Orlen Wisła) i Mateusz Kornecki (Górnik Zabrze), jest w gdańskim SMS-ie bardzo obiecujący leworęczny rozgrywający Maciej Majdziński, który polskie Euro obejrzy jeszcze jako nastolatek...

Rok 2016 może zatem okazać się pożegnaniem wyjątkowego pokolenia polskich szczypiornistów. Ale wcale nie musi oznaczać końca sukcesów naszej piłki ręcznej.