Dokładnie przed rokiem podsumowując występ reprezentacji Polski w Danii pisałem - Polscy piłkarze ręczni osiągnęli w Danii drugi wynik w historii startów w mistrzostwach Europy. Tak wynik przed rozpoczęciem bralibyśmy w ciemno.


– Po mistrzostwach świata w Katarze zmienić można tylko jedno słowo – miejsce rozgrywania zawodów.


I dalej - „Trudno podsumować występ polskich piłkarzy ręcznych w mistrzostwach Europy, gdyż ocena nie może być jednoznaczna. Wynikowo nieźle, bo szóste miejsce to drugi w historii wyniki reprezentacji Polski w tego typu zawodach. Tylko przed czterema laty w Austrii nasz zespół grał w półfinale i ostatecznie skończył turniej na czwartej pozycji. Stylowo również nie najgorzej, trzy mecze Polacy przegrali różnicą zaledwie jednej bramki, a w dwóch – z Serbią i Islandią wyniki nie tyle mogły ile powinny być inne. Personalnie także w porządku. Trener Michael Biegler wybrał odpowiednich zawodników, a Jakub Łucak zaskoczył bardzo pozytywnie. Poza tym szóste miejsce w Danii wzięlibyśmy przed mistrzostwami z zadowoleniem, gdyż ostatnie wyniki reprezentacji Polski były gorsze."


- Zmieniam zatem mistrzostwa Europy na świata, nieźle na dobrze, szóste miejsce na trzecie, Serbię i Islandię na Niemcy i Katar, a Jakuba Łucaka na Michała Szybę.

Puentą tamtego tekstu były słowa. - Błędów i kontrowersyjnych decyzji trenera było więc sporo, ale najbardziej pocieszające jest to, że jednak wynik mistrzostw Europy w Danii jest dobry. Jeżeli Michael Biegler nadal będzie miał zaufanie związku i potrafi wyciągnąć wnioski z porażek, za dwa lata w Polsce może być pięknie. Jeżeli…


Nie jestem w stanie stwierdzić czy potrafi, gdyż błędów i kontrowersyjnych decyzji także było sporo. Zasługą Bieglera jest świetne przygotowanie fizyczne i położenie nacisku na grę w obronie oraz namówienie na grę w reprezentacji Polski Andrzeja Rojewskiego.

 
Wiem już także, że ma zaufanie związku i będzie prowadził drużynę za rok w polskich mistrzostwach Europy.


Tylko czy powinien? Jego wpływ na kierowanie drużyną podczas meczów jest niewielki. To zawodnicy biorą ten ciężar w swoje ręce. On pozwala. Ale po pierwsze, jestem zwolennikiem tezy, że jedyną i ostateczną weryfikacją pracy trenera jest wynik, a Biegler ma wyniki, a po drugie, może i szkoleniowiec Kataru, Valero Rivera jest lepszym trenerem od Niemca, ale Hiszpan zarabia 800 tysięcy euro, a Biegler tylko 80.