W czasie selekcjonerskiej kadencji Franciszka Smudy doszło do trzech spektakularnych debiutów zawodników wychowanych w innych systemach szkolenia, ale mających polskie korzenie - Sebastiana Boenischa, Eugena Polanskiego i Damiana Perquisa. Polanski ostatnio jest w formie, więc ożyła dyskusja na temat powrotu tego piłkarza do kadry. Mimo że nie chciał przyjechać na mecz z Litwą - już za kadencji Adama Nawałki, a także mimo iż mówił, że u tego selekcjonera trenuje się "niczym juniory".

W czasie finałów EURO 2012 Smuda wystawiał Boenischa, Polanskiego, Perquisa i Ludovica Obraniaka, który debiutował jeszcze za Leo Beenhakkera. W mediach trwała żywa dyskusja, czy to słuszna polityka selekcjonera. Jednak tą drogą idą kolejni opiekunowie Biało-czerwonych. Waldemar Fornalik również wystawiał wymienioną czwórkę. Nawałka próbował Obraniaka i Polanskiego, jednak śledził też poczynania Boenischa, bo Perquis wyraźnie obniżył loty. Ba, Nawałka umożliwił debiut w kadrze kolejnemu zawodnikowi wychowanemu w innym kraju - Brazylijczykowi Thiago Cionkowi.

Mam przekonanie, że wynika to ze słabości naszego systemu szkolenia, a także mentalności wielu ludzi, którzy zarządzają klubami Ekstraklasy. Dość powiedzieć, że w ubiegłym sezonie na boiskach najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce występowało 150 obcokrajowców, z czego 76 z nich zaliczyło debiut. Jak podaje "Rocznik 2014-2015" Andrzeja Gowarzewskiego: "Liczba krajowych debiutów nieznacznie wyższa od zagranicznych - 82 do 76". Tylko jeden klub korzystał z mniej niż 6 obcokrajowców - Ruch Chorzów (zaledwie 2, ale to chlubny wyjątek). Co najmniej 10 zagrało w barwach Lecha, Jagiellonii, Zagłębia (spadkowicz z trzecim budżetem w lidze!), Śląska, Piasta, Legii i Widzewa (drugi ze spadkowiczów - rekordzista pod względem liczby obcokrajowców, których zagrało aż 14).

Gowarzewski w "Roczniku 2013-2014" napisał: "Jakoś nie zainteresowała nikogo skandaliczna w swej głupocie sytuacja z mistrzostwem Polski - Polski!!! - uzyskanym w 2011 przez Wisłę, mającą w składzie w jednym sezonie graczy aż osiemnastu (sic!) krajów! W Polsce nikt nie podjął tematu, zapewne ze wstydu, nikt nie sprostował naszej informacji, że nigdzie w świecie nie odnotowano tak karykaturalnego zdarzenia! (-) Świat futbolu ma rekord, który nigdy nie zostanie pobity. Polski rekord".

Wróćmy jednak do Polanskiego. Sam zastanawiałem się nad motywacją tego zawodnika, który wyjechał z rodzicami do Niemiec jako małe dziecko. W hotelu "Hyatt" w Warszawie w czasie finałów EURO 2012 dopytywałem się, czy będzie po turnieju jeździł na każdy mecz drużyny narodowej - choćbyśmy mieli zagrać w Kazachstanie, czy Azerbejdżanie. Świadomie wymieniałem najdalej położone kraje, które są członkami UEFA. Eugen odparł: "Kazachstan? Azerbejdżan? Alles będę grał". Po czym nie przyjechał do Gdańska na Litwę...