KOMENTARZE
Polska nie jest faworytem Ligi Światowej, ale…
Zaczynamy. Siatkarska reprezentacja Polski, nasi mistrzowie świata już czwartek przystąpią do kolejnego sezonu. Ostatni raz podziwialiśmy ich grę 21 września w Katowicach w trakcie finału siatkarskiego mundialu. Pomimo ciekawego sezonu ligowego strasznie dłużyły się kolejne miesiące, ale wreszcie ponownie będziemy mogli przeżywać te emocje. Prezentacje zawodników, odśpiewany wspólnie narodowy hymn. Wszyscy biało-czerwoni, wszyscy uśmiechnięci i zakochani w siatkówce.

Polacy występują oczywiście w pierwszej dywizji. W światowej elicie. Rywale w grupie zatem bardzo mocni. Rosja , Iran oraz Stany Zjednoczone. Do Brazylii na turniej finałowy pojadą dwie najlepsze drużyny z naszej grupy. To my jesteśmy mistrzami świata, ale to w mojej opinii nie my jesteśmy faworytami do awansu. Stephane Antiga podobnie jak w poprzednim sezonie musi rozpocząć kolejną budowę. Żaden inny zespół z czołówki nie poniósł tak dużych strat personalnych jak biało-czerwoni. Co więcej w obliczu walki o igrzyska olimpijskie w Rio rywale już zbroją się powołując do narodowych zespołów nieobecne ostatnio legendy. Rosjanie sięgnęli po 40. letniego znakomitego przyjmującego Siergieja Tietuchina. Do kadry Brazylii wraca najlepszy libero wszechczasów - Sergio. Bułgarzy ponownie wskrzeszają atakującego Vlado Nikolowa.

Polska kadra straciła Mariusza Wlazłego, Michała Winiarskiego, Pawła Zagumnego i Krzysztofa Ignaczaka. Życie nie zna jednak próżni. Najważniejszy jest pomysł, który Antiga posiada i powoli wdraża go w życie. Na efekty prawdopodobnie będziemy musieli poczekać. Być może po drodze do Rio zdarzą się wpadki tak jak przed rokiem (porażka ze Słowenią, brak awansu do F6 LŚ), ale czas będzie pracował na korzyść naszego zespołu. Cierpliwość drużyny, kibiców i całego środowiska może być bardzo potrzebna. Do kluczowych wyzwań jest jeszcze sporo czasu.  


Pomimo braku kilku nazwisk jest jednak dużo plusów, których w analogicznym okresie poprzedniego sezonu nie było. Teraz już wiemy jak wartościowym zawodnikiem jest Mateusz Mika. Wiemy, że potrafi grać na najwyższym poziomie, a żaden rywal nie powoduje u niego drżenia łydek. Teraz już wiemy, że Fabian Drzyzga może  z powodzeniem przez cały sezon prowadzić grę naszej drużyny. Teraz już wiemy, że cały i zdrowy jest Michał Kubiak, który przed mistrzostwami świata walczył z czasem aby zdążyć wyleczyć złamaną rękę.  Teraz już wiemy , że Piotr Nowakowski i Karol Kłos to jedna z najlepszych par środkowych świata. Teraz już wiemy, że Paweł Zatorski także potrafi wytrzymać presję gry w biało-czerwonym trykocie i być jednym z najlepszych na swojej pozycji. Takich danych w poprzednim sezonie nie było. Przecież Mika, Drzyzga, Kłos i Zatorski nigdy wcześniej nie dostali poważnej reprezentacyjnej szansy. Egzamin zdali jednak celująco.  


Wszystko zatem sprowadza się do jednej pozycji. Atakujący. Nikt na dzień dzisiejszy nie jest w stanie przewidzieć  czy eksperyment z przestawieniem na tę pozycję Bartosza Kurka wypali. Na ten moment możemy być jedynie zadowoleni, że zarówno sztab szkoleniowy jak i sam zawodnik pracują bardzo ciężko. Do pierwszego sprawdzianu pozostało mało czasu. Osobiście nie będę oceniał Bartka po pierwszym weekendzie. Nie będę go krytykował jeśli zagra źle, ale też nie będę piał z zachwytu jeśli zagra znakomite zawody. Taka zmiana pozycji wymaga wiele pracy, treningów i przede wszystkich rozegranych spotkań.  Cała Liga Światowa to jest ten czas aby Kurek na najwyższym poziomie zadomowił się na nowej pozycji. Trzymam za niego kciuki. To naprawdę może się udać. Warto dodać pierwiastek szczęścia, który niewidoczny  stale krąży w otoczeniu Stephane Antigi.  


Z polskimi mistrzami świata naprawdę nie jest tak źle. Jak widać po złotej drużynie wcale nie zostały zgliszcza , jak głoszą niektórzy . Ekipa Antigi ma się dobrze i może być znowu bardzo mocna.

pobierz aplikację pobierz aplikację
Polsat Sport
Najnowsze wiadomości sportowe z kraju i ze świata!
zamknij