Mimo wszystko wniósł do Lecha – a tym samym do całej ligi – sporo dobrego. Hamalainen, nawet gdy mu nie idzie, efektowną i widowiskową piłkę ma we krwi. Takich zawodników, po których widać, że gra w piłkę ich cieszy, można u nas szukać ze świecą. Niestety.

Poznaliśmy rozstrzygnięcia w dorocznym plebiscycie wieńczącym sezon. Najlepszym zawodnikiem (według piłkarzy i trenerów) był Kamil Wilczek. Zaskoczenie? Ogromne. Bo co innego tytuł króla strzelców, a co innego uznanie kogoś za najlepszego piłkarza. Szczerze przyznam, że gdybym miał głosować, napastnik Piasta Gliwica nie byłby moim kandydatem. Nie ukrywam jednak, że z wybraniem tego pierwszego mam ogromny problem. Analizowałem sezon przez kilka dobrych godzin i najsensowniejszą kandydaturą jest dla mnie Arkadiusz Głowacki. Głównie za zasługi, poświęcenie, pokorę i niezwykle profesjonalne podejście do zawodu. Szkoda mi stopera Wisły, że nie dane mu było stać się etatowym zawodnikiem reprezentacji narodowej. Dlaczego mu się nie udało? Tego prawdopodobnie nie jest w stanie wyjaśnić on sam. To był jakiś wyjątkowo pechowy splot okoliczności. W ekstraklasie Głowacki zasługuje na tytuł profesorski.

Wracając do Hamalainena, nie mogę odżałować, że Legia nie zdołała zatrzymać Miroslava Radovicia. To był główny powód degrengolady warszawskiej drużyny w rundzie wiosennej. To główna przyczyna tego, że legioniści nie obronili tytułu. Gdy słyszymy jakie pieniądze oferują Chińczycy, może się zakręcić w głowie. Mimo wszystko uważam, że każdy czołowy polski klub powinien być finansowo przygotowany na to, by jednemu lub dwóm najlepszym zawodnikom płacić kilka razy więcej niż innym. Nie znam kulisów rozmów prezesów Legii z Serbem, ale wydaje mi się, że można było o niego bardziej powalczyć. Choćby po to, by przy tym zawodniku wartości nabierali inni. Jestem przekonany, że Legia z Radoviciem tytułu by nie oddała, a dziś do klubu wpływałyby oferty za Ondreja Dudę sięgające 10 mln euro, a nie połowy tej sumy.

Jestem zdania, że w Polsce powinniśmy iść drogą amerykańskiej MLS i budować drużyny wokół gwiazd. Nic tak nie przyciąga na trybuny, jak głośne nazwisko,lepsza frekwencja to lepsze zyski, i tylko od takich piłkarzy chcą się uczyć ci młodzi.