Jestem pod dużym wrażeniem tego szczerego (taką mam nadzieję) wywiadu. Deklaracja odnośnie europejskich celów Lecha w tym sezonie, to jeden z trzech wątków, który mi się bardzo spodobał. Chociaż pierwsza moja myśl była taka, jak pewnie większości kibiców: „Jak to o Ligę Europy?!” Po chwili jednak stwierdziłem, że władze klubu mierzą siły na zamiary i nie chcą mamić fanów górnolotnymi zapowiedziami. Wiedzą, że z takim zapleczem kadrowym jest to mission impossible. I po pierwszym transferze (Marcina Robaka) nie zapowiada się, żeby Lech zamierzał przypuścić szturm na Europę. Wybrał metodę małych kroków. I bardzo dobrze – oby tylko były to kroki do przodu, oby Maćkowi Skorży udało się utrzymać szkielet zespołu, dokładając do niego jeden czy dwa solidne elementy.

W wywiadzie dla Polsatsport.pl prezes Rutkowski mówi też, że przewaga Skorży nad Mariuszem Rumakiem jest taka, że ma bardzo dobrych asystentów (Tomasz Rząsa, Dariusz Żuraw). Asystentów, których zaproponowali mu szefowie klubu, co może trochę razić. Wiadomo przecież, że każdy trener chciałby mieć wolną rękę i sam dobierać współpracowników. Uważam jednak, że swoim doświadczeniem obaj wnoszą sporo do drużyny i są oparciem dla Skorży, który kariery jako zawodnik nigdy nie zrobił. Fajnie, że polski klub potrafi skorzystać z polskich byłych piłkarzy, którzy mieli do czynienia z najlepszymi europejskimi wzorcami.

Trzeci wątek, który wynotowałem spośród wielu różnych ciekawych wypowiedzi Rutkowskiego dotyczy zaufania do trenera. Prezes Lecha mówi, że jeśli stawia na danego szkoleniowca, to daje mu co najmniej półtora roku, a jeśli zaczyna się dziać źle, to trener ma jeszcze rok na poprawę sytuacji. W polskich warunkach takie podejście, to ewenement. Nic oprócz dobrych wyników nie daje tyle pewności siebie i poczucia komfortu pracy, jak przekonanie, że mamy nad sobą rozsądnych szefów, którzy darzą nas zaufaniem.