Już dawno na Łazienkowskiej nie było tak mało kibiców. Pierwszy mecz w nowym sezonie u siebie, walka o Europę, a na trybunach niespełna dziesięć tysięcy ludzi. To nie jest normalne jak na realia tego klubu. Fani mają już dość angażowania się w nieustający doping i pomysłową oprawę, która zawsze urzeka rzadszych bywalców stołecznego stadionu. Opuszczenie przez nich trybun przed końcem meczu o Superpuchar w Poznaniu nie zwiastowało nic dobrego. Słaba frekwencja, wzywające do podjęcia ambitnej gry transparenty i skandowane hasła mogą być ostatnim ostrzeżeniem dla drużyny. Piłkarze mają to szczęście, że najbliższe dwa mecze rozegrają na wyjeździe (we Wrocławiu i Rumunii), a potem do Warszawy przyjedzie Podbeskidzie Bielsko-Biała, które jest idealnym przeciwnikiem na przełamanie. Kalendarz jest więc łagodny dla Legii.

 

Fanów wicemistrzów Polski zdenerwować może jednak fakt zaniechania pozyskania na zasadzie wypożyczenia z Nottingham Forest dziewięciokrotnego reprezentanta Polski Radosława Majewskiego. Pochodzący z Pruszkowa pomocnik od czerwca kuszony był przez wiele naszych klubów w tym Wisłę Kraków, Śląsk Wrocław i Jagiellonię Białystok. „Maja” jako chłopak z podwarszawskiego miasteczka stwierdził jednak, że jeśli ma grać w Polsce to tylko w Legii. Co najbardziej intrygujące Majewskiego proponowano na Łazienkowskiej jeszcze wtedy, gdy pewny wydawał się transfer Ondreja Dudy do Interu Mediolan. Berg nie był nim jednak zainteresowany! Ale przecież są w klubie ludzie, którzy powinni go do tego zmusić. Przecież to nie trener powinien mieć decydujący głos, tym bardziej, że za chwilę może go nie być.

 

Nikt mi nie powie, że Majewski nawet nie grający w poprzednim sezonie ostatnio regularnie na Wyspach w Huddersfield nie byłby wzmocnieniem warszawskiej drużyny i pełnowartościowym konkurentem dla Michała Masłowskiego, Dominika Furmana czy Ivicy Vrdoljaka. O jego zaangażowanie w grę z „L”-ką nikt nie musiałby wątpić. Do tego połowę pensji płaciliby mu Anglicy. Tematu jednak nie podjęto w ogóle. Zamiast niego mamy więc „Zlatana” z drugiej ligi tureckiej, a przymierzany był jeszcze niejaki Jurić z ligi australijskiej. Myślałem, że do Pruszkowa z Powiśla jest trochę bliżej niż na Antypody.