Drużyna Macieja Skorży zawiodła mnie, bo liczyłem, że w rywalizacji z FC Basel pokaże swoją ładniejszą twarz i przynajmniej postraszy rywali. Rywala silnego, klasowego, ale nie takiego, na widok którego trzeba truchleć ze strachu. Co więcej, prezesi klubu mówili przed sezonem, że celem drużyny jest faza grupowa Liga Europejskiej, ewentualny awans do Ligi Mistrzów będzie miłą niespodzianką. Dali więc i trenerowi, i piłkarzom taki komfort, że nie musieli czuć stresu i myśleć: „co z nami będzie, jeśli nie dostaniemy się do Champions League?” W pewnym sensie - świadomie bądź nie – zdjęli z zespołu presję.

Niestety potem Skorża niepotrzebnie napompował balon mówiąc o „życiowej szansie” i „najważniejszym meczu”. Efekt był taki, że Poznaniu gospodarze, wspierani przez 40 tysięcy widzów, biegali z zaciągniętym hamulcem ręcznym. Zamiast grać na luzie swoją piłkę, postanowili kurczowo się bronić i czekać na kontry. Szkoda, bo jak to się skończyło - wszyscy wiemy. Przed rewanżem jasne było, że szanse na odrobienie strat są żadne, w porywach do nikłych. I gdy już było pozamiatane, gdy mistrzowie Polski nie mieli już nic do stracenia - wtedy w Bazylei podjęli normalną walkę.

Skończyło się skromną i powiedziałbym nawet niezasłużoną porażką 0:1. Bo poznaniacy zaprezentowali się całkiem przyzwoicie, choć wciąż uważam, że nie na sto procent swoich możliwości. Gdyby chociaż w takim stylu Lech zagrał w pierwszym spotkaniu u siebie, przed rewanżem można by mieć spore nadzieję na awans. Zwłaszcza, że Basel nie postraszył jakąś niszczycielską siłą. Ot, robili swoje, gdy trafiały się okazje po błędach rywali, to je po prostu wykorzystywali (poza rzutem karnym).

Niestety ułańska fantazja w polskiej drużynie obudziła się w sytuacji, gdy nie ma już nic do stracenia.  To „nic do stracenia” jest prawdziwym polskim przekleństwem, bo zazwyczaj gdy nie mamy nic do stracenia, to jest już dużo za późno. Z drugiej strony, przy takiej konkurencji w ekstraklasie nawet najlepszym drużynom trudno pozbyć się kompleksów, gdy przychodzi mierzyć się z solidnymi firmami Europy.